Wiosna w górach bywa kapryśna o czym mieszkańcy Bieszczadów wiedzą doskonale. Na początku kwietnia, pomimo trwającej już kalendarzowej wiosny, region nawiedziła fala ochłodzenia. Przymrozki i opady śniegu stworzyły na moment krajobraz, który bardziej przypominał styczeń czy luty niż czas rozkwitu przyrody. Zimowa aura trwała zaledwie kilka dni, ale jej kontrast z wcześniejszą ciepłą pogodą był uderzający. Na szczęście warunki szybko się poprawiły i dziś Bieszczady znów są pełne wiosennego ciepła.
Bociany wróciły na czas
Bociany, jak co roku, przyleciały do Polski w marcu. W wielu bieszczadzkich miejscowościach już dłuższego czasu można obserwować ptaki siedzące w gniazdach i rozpoczynające wysiadywanie jaj. Dla mieszkańców to jednoznaczny znak, że przyroda budzi się do życia, a kalendarzowa wiosna nabiera rzeczywistego wymiaru. Jednak nagły atak zimy wzbudził niepokój, zwłaszcza że w niektórych miejscach śnieg padał intensywnie, a temperatury nocą spadały poniżej zera.
Jak zimowa pogoda wpłynęła na bociany?
Choć widok zziębniętych bocianów stojących nieruchomo w śniegu mógł budzić współczucie, dla dorosłych osobników krótka fala chłodu nie stanowi poważnego zagrożenia. Bociany białe są przystosowane do życia w klimacie umiarkowanym i potrafią przetrwać okresowe spadki temperatury, zwłaszcza jeśli są one krótkotrwałe i nie towarzyszy im długotrwały brak pożywienia.
Ich ciało jest dobrze chronione przed zimnem dzięki puchowemu upierzeniu, które skutecznie izoluje ciepło. W sytuacji, gdy zimno trwa tylko kilka dni – jak miało to miejsce w Bieszczadach – bociany radzą sobie, ograniczając aktywność i oszczędzając energię.
Kluczowy czynnik? Dostęp do pokarmu
Największym problemem podczas takich nagłych ochłodzeń nie jest sam mróz, lecz trudności w zdobywaniu pożywienia. Pokarm bocianów – drobne ssaki, płazy, dżdżownice, owady – staje się trudniej dostępny, gdy gleba jest zmarznięta, a łąki przykrywa śnieg. Jeśli taka sytuacja trwałaby dłużej, mogłaby odbić się na kondycji ptaków, zwłaszcza tych, które już rozpoczęły wysiadywanie jaj.
Na szczęście w tym roku sytuacja wróciła do normy bardzo szybko. Śnieg zniknął, temperatury wzrosły, a dostępność pożywienia znów się poprawiła. Dla bocianów oznacza to możliwość kontynuowania sezonu lęgowego bez większych zakłóceń.
Natura zna swoje ścieżki
Warto pamiętać, że bociany są ptakami niezwykle wytrzymałymi i dobrze przystosowanymi do warunków klimatycznych Europy Środkowej. Choć przyzwyczailiśmy się widzieć je wśród kwitnących łąk i błękitnego nieba, potrafią również stawić czoła mniej sprzyjającym warunkom. Ich powrót w marcu lub kwietniu zawsze niesie ze sobą pewne ryzyko, w tym możliwość chwilowego nawrotu zimy. Jednak to ryzyko jest wpisane w ich biologiczny rytm, który przez lata kształtował się w kontakcie z europejskim klimatem.
Komentarze (0)