Leśnicy z Nadleśnictwa Komańcza gościli przedstawicieli Delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Krośnie. Wspólnie ruszyli w teren, by ocenić niezwykłe znalezisko, które zwróciło uwagę dzięki analizie dawnych map. Właśnie na nich dostrzeżono relikty młynówki – kanału wodnego, który niegdyś prowadził wartką wodę Osławy do starej huty żelaza. Z czasem ta sama konstrukcja zasilała tartak, dziś już nieistniejący, lecz nadal obecny w pamięci lokalnej historii.
Każdy, kto choć raz próbował odnaleźć w terenie ślady dawnej infrastruktury, wie, że nie jest to łatwe zadanie. Przyroda przez lata wrasta w dawne zabudowania i przekształca je w zielone rebusy. Dlatego wyprawa specjalistów miała tak duże znaczenie – pozwoliła zobaczyć, jak wygląda ten fragment minionej działalności człowieka i zastanowić się, jakie działania mogą pomóc w ochronie tych cennych śladów. Takie znaleziska nie tylko uzupełniają wiedzę o regionie, ale też pokazują, jak mocno bieszczadzkie lasy były w przeszłości splecione z pracą człowieka, który budował tu młyny, huty i tartaki, wykorzystując siłę pobliskiej rzeki. A skoro o rzece mowa – centralnym elementem tej opowieści jest Osława, która od wieków kształtuje krajobraz i rytm życia wielu miejscowości. Jej nazwa pojawiła się w dokumentach już w 1400 roku, a prawdopodobnie pochodzi jeszcze z czasów przedsłowiańskich, od słowa „osła”, oznaczającego „kamień”. Trudno o bardziej trafny obraz rzeki, która przez 55 kilometrów przeciska się między Beskidem Niskim a Bieszczadami Zachodnimi, rzeźbiąc dolinę pełną głazów, załamań, ostrych zakrętów i spokojnych rozlewisk.
Źródła Osławy biją na południowo-zachodnich stokach Matragony, owianego tajemnicą szczytu, wznoszącego się na granicznym paśmie Bieszczadów. Rzeka rusza stamtąd na zachód, jakby chciała jeszcze przez chwilę trzymać się granicy gór, po czym zmienia kierunek i przy Przełęczy Łupkowskiej skręca na północ. Tam zaczyna podróżować w stronę Sanu, meandrując szerokimi łukami, jakby chciała nacieszyć się krajobrazem przed ostatnią częścią swojej drogi. Do Sanu uchodzi koło wsi Zasław, spajając ze sobą kolejne fragmenty tej malowniczej krainy.
Dolina Osławy od dawna pełni rolę naturalnej trasy komunikacyjnej. To właśnie nią biegną linia Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej – tej samej, która od lat urzeka turystów – oraz linia kolejowa łącząca Przełęcz Łupkowską z Zagórzem. Towarzyszą im drogi 897 i 892, wijące się przez kolejne wsie: od Maniowa i Woli Michowej, przez Smolnik, Duszatyn, Turzańsk i Rzepedź, aż po Morochów, Tarnawę Dolną, Zagórz i Zasław. Każda z tych miejscowości nosi na sobie ślad historii, a jednocześnie żyje rytmem współczesności, tworząc niepowtarzalną mozaikę kulturową i krajobrazową.
Dziś, gdy leśnicy i konserwatorzy stoją nad zarosłymi pozostałościami dawnej młynówki, trudno nie ulec wrażeniu, że patrzą nie tylko na relikt przeszłości, ale na punkt styku dwóch światów. Z jednej strony to cichy świadek historii, który ujawnia się tylko cierpliwym poszukiwaczom. Z drugiej – przypomnienie, jak bardzo las kryje w sobie warstwy, o których rzadko myśli się podczas wędrówki.
Wyprawa śladami młynówki w Nadleśnictwie Komańcza to zaproszenie do patrzenia na las inaczej: jak na żywą księgę, w której każda ścieżka, zakręt rzeki czy porośnięty mchem wał ziemny może być początkiem opowieści. A te opowieści – jeśli tylko zechcemy słuchać – potrafią odkrywać przed nami niezwykły świat, gdzie historia i przyroda idą ramię w ramię, tworząc krajobraz pełen sekretów czekających na kolejnych odkrywców.
Komentarze (0)