W dobie rosnącej świadomości ekologicznej wydawałoby się, że kosze w lesie to naturalne rozwiązanie. Jednak leśnicy podkreślają, że ich obecność mogłaby przynieść więcej problemów niż korzyści. Dlaczego?
Dlaczego kosz w lesie to więcej problemów niż korzyści?
Jak wskazują leśnicy z Lasów Państwowych:
Kosze na śmieci w lesie to sprawa zawsze wzbudzająca dyskusje. Ich istnienie ma swoje plusy i minusy – np. może przyzwyczajać turystów do tego, że mogą oni pozostawiać śmieci w lasach, co może przerodzić się w powstawanie niekontrolowanych lokalnych wysypisk.Brak koszy może natomiast dopingować do zabierania śmieci ze sobą.
Dlaczego jeszcze kosze w lasach to nie najlepszy pomysł?
Przyciągają dzikie zwierzęta
Resztki jedzenia pozostawione w koszach działają jak magnes na dziką faunę: od lisów, przez dziki, aż po niedźwiedzie, które w Bieszczadach nie należą do rzadkości. Zwierzęta przyzwyczajone do łatwego dostępu do pożywienia zaczynają rozgrzebywać kosze, przewracać je i roznosić śmieci po okolicy.
To nie tylko problem estetyczny. Ostre elementy opakowań czy plastikowe odpady mogą prowadzić do okaleczeń a nawet śmierci zwierząt.
Co więcej regularne dokarmianie dzikich zwierząt w ten sposób zaburza ich naturalne instynkty i sprawia, że coraz częściej zbliżają się do ludzi, co staje się niebezpieczne.
Fot. Aleksandra Szeligowska, Na tym szlaku w kierunku Mantragony nie ma koszów na śmieci.
Zachęcają do zostawiania większej ilości odpadów
Leśnicy zwracają uwagę na ważny mechanizm: jeśli w lesie znajdowałyby się kosze to część osób mogłaby uznać je za legalne miejsce do wyrzucania śmieci. A to mogłoby prowadzić do pozostawiania dużej ilości worków z odpadami z gospodarstw domowych, powstawania dzikich wysypisk, a nawet gromadzenia odpadów wielkogabarytowych.
Dlatego w lesie nie znajdziemy ani koszy na śmieci ani dużych kontenerów, które mogą wręcz prowokować takie zachowania.
Wysokie koszty utrzymania
Problem śmieci w polskich lasach, również w Bieszczadach już dziś jest ogromny. Lasy Państwowe wydają około 20 milionów złotych rocznie na ich sprzątanie.
Gdyby w lasach pojawiły się kosze oznaczałoby to dodatkowe wydatki związane z koniecznością ich regularnego opróżniania, dojazdu w trudno dostępne miejsca i generowałoby jeszcze większe koszty dla nadleśnictw.
Las to nie park miejski
W przeciwieństwie do parków las, szczególnie w Bieszczadach, ma pozostać jak najbardziej naturalny. Dlatego nie znajdziemy w nim koszy.
Mogłyby zaburzać krajobraz, wydzielać nieprzyjemne zapachy i przyciągać dzikie zwierzęta, naruszając ich naturalne środowisko. W praktyce byłoby to niebezpieczne dla turystów i obniżyłoby komfort wypoczynku.
Gdzie kosze jednak się pojawiają?
To ważne: kosze nie są całkiem wykluczone w przestrzeni leśnej. Leśnicy dopuszczają ich ustawianie na początku i końcu szlaku, przy parkingach leśnych oraz w miejscach rekreacyjnych o dużym ruchu turystycznym.
Natomiast w głębi lasu, szczególnie w dzikich rejonach Bieszczadów, ich brak jest celowy.
Fot. Aleksandra Szeligowska, Takie miejsca jak Jeziorko Bobrowe zachwycają wtedy gdy są czyste.
Zasada, którą warto zapamiętać
Leśnicy od lat powtarzają: To, co przyniosłeś do lasu – zabierz ze sobą. To nie tylko apel, ale fundament odpowiedzialnej turystyki. Jadąc w Bieszczady warto o tym pamiętać.
W Bieszczadach, gdzie natura ma pierwszeństwo przed infrastrukturą brak koszy w lasach to element ważnej filozofii. To ochrona przyrody i nauka odpowiedzialności. Dzięki temu bieszczadzkie lasy mogą pozostać dzikie i czyste przez kolejne lata.
Komentarze (0)