Każdego roku wypalenie traw okazuje się ogromną plagą. Na przełomie marca i kwietnia, bieszczadzkie jednostki niemal codziennie wyjeżdżały do tego typu akcji. Część z nich była naprawdę poważna, gdyż ogień rozprzestrzeniał się w niewielkiej odległości od lasów i budynków mieszkalnych. Po krótkim okresie, problem ponownie wrócił. Wczoraj druhowie interweniowali w Kalnicy, gdzie paliła się łąka.

Spłonęło 60 arów łąki

Wczoraj, po godzinie 18 strażacy z Cisnej i Wetliny zostali zadysponowali do pożaru łąki w miejscowości Kalnica. Działa musiały być przeprowadzone jak najszybciej, ponieważ ogień rozprzestrzeniał się w pobliżu zabudowań.

Druhom udało się opanować pożar, jednak łącznie spaleniu uległo około 60 arów łąki. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

Strażacy apelują: STOP wypalaniu traw!

Wypalanie traw powoduje nieodwracalne zmiany w środowisku. W czasie pożaru zniszczeniu ulegają rośliny oraz giną ogromne ilości zwierząt, wśród nich są: krety, nornice, badylarki, ryjówki i inne drobne gryzonie, a także ssaki leśne – zające, lisy, borsuki, norki, kuny, młode sarny. Śmierć w płomieniach czyha też na ptaki i ich gniazda. Zagrożone są między innymi bażanty, przepiórki i skowronki. Giną również pożyteczne bakterie nitryfikacyjne, nicienie, biedronki, trzmiele, pszczoły, osy, motyle, ich jaja i larwy, biegacze, dżdżownice i inne często objęte ochroną organizmy. Śmierć dosięga też wszystkie płazy. Nie zapominając, iż ofiarami płomieni stają się również i ludzie.

Wypalanie traw niesie ze sobą także inne zagrożenia. Gęsty dym może utrudniać poruszanie się po drogach – ogranicza widoczność, co może prowadzić do kolizji i wypadków. Oprócz tego, do atmosfery wydzielają się szkodliwe dla zdrowia gazy, a każdy pożar wymaga kosztownych interwencji straży pożarnych.

Zdjęcie główne: OSP Cisna | Facebook