• Po raz kolejny w Lesku odbył się ekstremalny bieg z przeszkodami o nazwie Runmageddon.
  • Na starcie stanęli zarówno profesjonalni sportowcy, jak i amatorzy. Nie zabrakło zmęczenia, adrenaliny, ale przy tym świetnej zabawy.

Podczas minionego weekendu niemal dwa tysiące zawodników stanęło na starcie ekstremalnego biegu z przeszkodami. Powrót do Leska okazał się strzałem w dziesiątkę. Nie było łatwo, ale za to było przyjemnie. Pochmurna aura, wymagający teren i katorżnicze przeszkody nie przeszkodziły sportowcom w świetnej zabawie. Jak zauważyło wiele osób, Runmageddon to impreza dla ludzi z charakterem – twardych, którzy nie boją się potu, bólu i łez.

CZYTAJ TAKŻE: Przebiegł 170 km z Bieszczad do Rzeszowa. Cel? Pomoc dzieciom z Zespołem Downa

Bieg dla najwytrwalszych

W sobotę odbył się bieg, zarówno dla uczestników pełnoletnich, jak i tych, którzy nie ukończyli 18 roku życia. Dla nich przygotowano trasę Rekrut o dystansie 6 kilometrów „najeżonych” ponad 30 przeszkodami. Zaś fani sportowych wyzwań, którzy ukończyli 18 lat, wystartowali w formule Hardcore. Pokonali 21 kilometrów z 70 utrudnieniami, zdobywając w tym czasie szczyt Gruszki o wysokości 583 m n.p.m. Uczestnicy obu tych formuł weszli do rzeki San aż dwukrotnie i w ciągu tych kilku minut poznali dobrze chłód zimnej, rwącej wody.

Rywalizacja rozpoczęła się od kilometrowej pętli z belką. Następnie na trasie zawodnicy spotkali mnóstwo przeszkód, w tym te ulubione jak: „Oponeo”, wymagające „Ołówki” oraz Combo, złożone z konstrukcji „Wariat” i „Killer Plank”. Jedna z przeszkód stanęła na wysokości 400 m n.p.m., więc widok jaki się z niej roztaczał, z pewnością zachwycał.

Podczas tegorocznego Finału Ligi Runmageddonu, zorganizowano również Mistrzostwa Polski Biegów Przeszkodowych na długim i krótkim dystansie.

Autor: Kamil Mielnikiewicz