Już jutro w nocy ratownicy Bieszczadzkiego Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego wezmą udział w jednych z najtrudniejszych zawodów skiturowych świata „La Patrouille des Glaciers”.

W miniony czwartek, sześcioosobowa grupa ratowników bieszczadzkiego GOPR-u wyruszyła do Szwajcarii, gdzie już jutro w nocy stanie na starcie jednego z najtrudniejszych zawodów skiturowych świata „La Patrouille des Glaciers”. Aby jak najlepiej zaprezentować się podczas tego wydarzenia, bieszczadzcy ratownicy musieli odpowiednio się aklimatyzować. Wczoraj zawodnicy, dzięki sprzyjającym warunkom atmosferycznym spędzili cały dzień na wysokości około 3200 metrów. Podczas treningów dopracowywano warianty zjazdu i podchodzenia z liną przez lodowiec.

Dzisiaj ratownicy wzięli udział w odprawie sprzętowej, a później mieli czas na odpoczynek i serwis nart.

Jedne z najtrudniejszych zawodów skiturowych świata

„Patrol Lodowcowy” to wymagające pod wieloma względami zawody. Na ich trudność wpływa przede wszystkim położenie – najwyższy punkt Tete Blanche leżący na wysokości 3650 m n.p.m. Ponadto ratownicy rozpoczynają wspinaczkę nocą i mają do pokonania dystans 57 kilometrów na odcinku Zermatt – Verbier. Trasę przemierzają w 3-osobowych zespołach, a ze względu na bezpieczeństwo, w wielu miejscach związani są liną.

W zawodach bierze udział 1520 trzy osobowych zespołów z całego globu. Nasz zespół składa się z sześciu osób. Czterech zawodników: Jana Kozy, Tomasza Ostrowskiego, Krzysztofa Klepka i Pawła Surmacza (jedna z osób jako obowiązkowa rezerwa, decyduje dyspozycja dnia zawodników) oraz Huberta Skuzy i Tomasza Jędrusiaka jako suport

– informuje Bieszczadzka Grupa GOPR.

Historyczne szwajcarskie zawody

„Patrol Lodowcowy” posiada militarne korzenie. Podczas II wojny światowej, armia szwajcarska zorganizowała wyścig, aby sprawdzić umiejętności swoich żołnierzy. Pierwsza edycja patrolu wojskowego odbyła się w kwietniu 1943 roku. Startowało wówczas 18 zespołów, a tylko 2 dotarły do mety. Na trzeciej edycji w 1949 roku doszło do wypadku. Jeden z zespołów wpadł do szczeliny, co wywołało wiele kontrowersji w całej Szwajcarii.

W tej sytuacji armia szwajcarska zrezygnowała z organizacji następnych edycji zawodów. Reaktywowano je dopiero w 1984 roku. Uczestnikami byli już nie tylko żołnierze ale również cywile.