Pod szpitalem powiatowym w Lesku odbyła się konferencja prasowa poświęcona aktualnej sytuacji tej placówki. Wzięli w niej udział przedstawiciele samorządu powiatowego, dyrekcji szpitala, personelu medycznego oraz przedstawicieli innych samorządów. Wypowiedzi uczestników spotkania układają się w spójny, choć niepokojący obraz – obraz systemowego kryzysu, który wykracza daleko poza granice jednego powiatu.
Samorząd: problem ma charakter systemowy
Wicestarosta powiatu leskiego Wiesław Kuzio zwrócił uwagę na sposób, w jaki sytuacja szpitala jest przedstawiana w debacie publicznej. Podkreślił, że uproszczone przekazy nie oddają rzeczywistej skali problemów.
W debacie publicznej pojawiły się stwierdzenia, które choć medialnie nośne, nie oddają rzeczywistej i złożonej sytuacji naszego szpitala. Oczekujemy, aby osoby pełniące najwyższe funkcje publiczne w państwie przedstawiły opinii publicznej pełny, a nie fragmentaryczny obraz problemów, z którymi zmagają się szpitale powiatowe w całym kraju
– mówił.
Jak zaznaczył, samorząd od lat angażuje własne środki w utrzymanie placówki, mimo że – zgodnie z obowiązującymi przepisami – nie powinien finansować bieżącej działalności medycznej.
Chcemy jednoznacznie podkreślić: samorząd powiatowy w Lesku od wielu lat bierze na siebie ciężar finansowy, którego nie jest w stanie ponosić bez udziału państwa. Od 2024 roku Powiat Leski dofinansował działalność szpitala kwotą blisko 10 milionów złotych. Jest to pomoc ponadstandardowa, wykraczająca daleko poza zadania wynikające z ustawy o działalności leczniczej
– podkreślił Wiesław Kuzio.
Fot. Kamil Mielnikiewicz
W ocenie władz powiatu główną przyczyną kryzysu jest niedoszacowanie świadczeń medycznych.
Od lat alarmujemy, że główną przyczyną trudnej sytuacji szpitala nie jest brak zaangażowania samorządów, ale systemowe niedoszacowanie świadczeń medycznych. Dochody szpitali powiatowych nie pokrywają kosztów leczenia, płac i utrzymania infrastruktury. Powiat nie może i zgodnie z prawem nie powinien finansować bieżącej działalności medycznej, która powinna być pokrywana z budżetu państwa oraz Narodowego Funduszu Zdrowia
– dodał.
Jednocześnie zaznaczył, że podejmowane są działania naprawcze, w tym próby konsolidacji szpitali oraz rozmowy o włączeniu placówki w struktury większego podmiotu medycznego.
Wbrew pojawiającym się sugestiom Powiat Leski nie stał z założonymi rękami. Przygotowaliśmy koncepcję utworzenia szpitala bieszczadzkiego – konsolidację trzech szpitali: Sanok, Lesko, Ustrzyki Dolne jako jeden podmiot. Prowadzimy rozmowy dotyczące możliwości włączenia szpitala w struktury Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Rzeszowie. Nieustannie zabiegamy o pozyskanie kadry lekarskiej, kierujemy wnioski o wsparcie finansowe i oddłużenie do premiera, Ministerstwa Zdrowia, wojewody i NFZ
– wyliczał wicestarosta.
Mimo tych działań, jak zaznaczył, bez wsparcia państwa dalsze funkcjonowanie placówki stoi pod znakiem zapytania.
Dyrektor: liczby są jednoznaczne
Jeszcze bardziej dramatyczny obraz sytuacji przedstawił dyrektor szpitala Mirosław Leśniewski, który objął stanowisko 1 marca.
Zajmuję się ochroną zdrowia od 25 lat. Spodziewałem się, że sytuacja szpitala jest trudna, ale że aż taka – nie miałem pojęcia. Suma zobowiązań szpitala wynosi w tej chwili 162 miliony złotych. Z tego zobowiązania natychmiast wymagalne to prawie 115 milionów. Szpital od ponad roku nie reguluje rachunków. Nasze zobowiązania z tytułu dostaw i usług to ponad 12 milionów złotych. Najgorsze jest to, że fundusz płac za zeszły rok o 2% przekraczał wpływy szpitala. W tym roku, po obniżeniu kontraktu, jest to już prawie 8%. W zeszłym miesiącu podjąłem decyzję o wypłacie jedynie ¾ wynagrodzeń. W tym miesiącu, jeśli nic się nie zmieni, nie będę miał nawet na połowę pensji. To nie jest decyzja – fizycznie nie mamy pieniędzy na koncie
– mówił.
Zwrócił także uwagę na mechanizmy systemowe, które – jego zdaniem – pogłębiają kryzys.
My musimy przyjąć wszystkich pacjentów, a nie mamy gwarancji zapłaty. Nadwykonania to pacjenci przyjęci ponad kontrakt – nie możemy im odmówić pomocy, ale potem latami kredytujemy Skarb Państwa. Teraz słyszymy, że będą płacone ze współczynnikiem 0,4. Dlaczego 0,4, a nie 0,5 albo 0,6? To jest niepojęte
– mówił.
Fot. Kamil Mielnikiewicz
Dyrektor wskazał także na specyfikę regionu, która ogranicza możliwości funkcjonowania placówki.
To jest teren o małej gęstości zaludnienia i trudnym dostępie. Są dni w zimie, kiedy nawet karetka nie może przejechać. Nie możemy liczyć na większy napływ pacjentów. Z tego powodu musieliśmy zamknąć ginekologię i położnictwo
– zaznaczył.
Dodatkowym problemem są koszty diagnostyki pacjentów przekazywanych do innych placówek.
Nie mamy wszystkich specjalności, więc część pacjentów odsyłamy. Ale zanim inny szpital ich przyjmie, musimy wykonać pełną diagnostykę – tomografię, badania. Koszty zostają u nas, a rozliczenie trafia do innego szpitala
– wyjaśnił.
Na sytuację wpływają również rosnące zobowiązania prawne.
Mamy prawie 60 pozwów od własnych pracowników z tytułu ustawy podwyżkowej. Zaczynają się zajęcia komornicze. Ja naprawdę nie wiem, co więcej powiedzieć. Każdy dzień przybliża mnie do decyzji o rezygnacji. Bez efektywnej pomocy finansowej nie przeżyjemy. To może być ostatni rok działalności szpitala
– zakończył.
Starosta: kończą się możliwości powiatu
Starosta leski Wojciech Stelmach podkreślił, że dalsze wsparcie finansowe ze strony powiatu jest niemożliwe.
Zależy nam na ratowaniu szpitala, zależy nam na tym, aby pacjenci i mieszkańcy czuli się bezpiecznie. Ale nasze możliwości się skończyły. Nie mamy już środków na dalsze dofinansowywanie
– mówił.
Zwrócił uwagę na konsekwencje ewentualnego zamknięcia placówki.
To nie tylko usługi medyczne, to miejsca pracy. To będą tragedie ludzi mieszkających tutaj
– podkreślił.
Fot. Kamil Mielnikiewicz
W swoim wystąpieniu skierował bezpośredni apel do rządu.
Apeluję do pana premiera i do polityków – to jest moment, kiedy trzeba pomóc. Jeśli państwo nie pomożecie, ten szpital zostanie zamknięty. Kampanie wyborcze nie będą się tu już odbywać, bo nie będzie, gdzie. To będzie dramat naszych rodzin
– mówił.
Głos zabrała również Magdalena Dąbrowska, przewodnicząca Związku Pielęgniarek i Położnych Szpitala Powiatowego w Lesku.
My już wcześniej wiedzieliśmy, że czeka nas dramat. Już w 2022 roku alarmowaliśmy, że zmiana sposobu finansowania doprowadzi do kryzysu. Nie słuchano nas. Dziś wszyscy przyznają nam rację
– podkreśliła.
Fot. Kamil Mielnikiewicz
Zwróciła uwagę na problem niedoboru personelu.
Pielęgniarki są filarem systemu, a mamy jeden z najniższych wskaźników zatrudnienia w Europie
– zaznaczyła.
Przypomniała również, że szpital w Lesku nie otrzymał zwiększenia finansowania po zmianach systemowych.
Byliśmy jedynym szpitalem w 2022 roku, który nie dostał wzrostu kontraktu na wynagrodzenia. Dziś widzimy skutki tej decyzji
– mówiła.
Komentarze (0)