Ten dzień na Jeziorze Solińskim mógł zakończyć się tragicznie. Tylko dzięki szybkiej reakcji kobiety oraz policjanta udało się uratować życie tonącym mężczyznom. Do niebezpiecznej sytuacji doszło w minioną niedzielę.

Piękny i słoneczny weekend przyciągnął w Bieszczady wielu turystów. Duża część z nich zdecydowała się spędzić miło czas nad Jeziorem Solińskim. Należy jednak pamiętać, że woda, nawet najspokojniejsza, może stać się niebezpiecznym, groźnym żywiołem. Dodatkowo brak rozwagi w połączeniu z alkoholem mogą mieć tragiczne konsekwencje.

W niedzielę, jeden z turystów pływających żaglówką po jeziorze wskoczył do wody. Jednak nie udało mu się uchwycić bojki ratowniczej i w pewnym momencie zaczął tonąć. Na pomoc rzucił mu się jeden z kolegów, który pływał z nim żaglówką, jednak i on zaczął tonąć. Przepływająca obok nich kobieta, która miała na sobie kapok, będąc świadkiem tej sytuacji, wskoczyła do wody i próbowała utrzymać na powierzchni, jednego z tonących mężczyzn.

Fot. KPP Lesko

Wołanie o pomoc usłyszał patrolujący teren wodny sierż. szt. Piotr Dryja, który bez chwili zastanowienia wskoczył do wody i przejął mężczyznę od osłabionej kobiety. Następnie podpłynął do drugiego z nich, który stracił już siły i także zaczął tonąć. Obu bezpiecznie przetransportował do żaglówki

Z uwagi na to, że jeden z mężczyzn wymagał pomocy medycznej, na miejsce wezwano wodny ambulans bieszczadzkiego WOPR-u. Jak się później okazało obydwaj mężczyźni byli pod wpływem alkoholu. Tylko dzięki osobom znajdującym się w pobliżu oraz policjantowi, nie doszło do tragedii.