„Wiedzieliśmy, że w okolicy bytuje niedźwiedzica, z którą widywaliśmy jej potomstwo – dwa niedźwiadki. Leśniczy otropił okolicę w poszukiwaniu tropów samicy i drugiego niedźwiadka. Nie znalazł ich” – czytamy w mediach społecznościowych Nadleśnictwa Ustrzyki Dolne.

Leśniczy odnalazł tropy dwóch wilków. Jak się okazało, szły one za tropem niedźwiadka, na co dowodem były ślady krwi na śniegu. Misio wbił się w potok i szedł w kierunku domostw. Tu utknął nad wezbraną rzeką. Próbował wspiąć się na urwisty brzeg, ale nie dał rady. Obserwacja zwierzęcia wskazała na to, że jest wychudzony, mocno osłabiony oraz ma problemy z chodzeniem. „Ciągnął tylne łapy. Jego los wydawał się przesądzony. Trzeba było działać” – dowiadujemy się z Nadleśnictwa.

Niezwłocznie informacja o tym zdarzeniu została przekazana do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie. Dyrektor Wojciech Wdowiak wydał zgodę na podjęcie kroków w celu zatrzymania niedźwiedzia.

Oprócz Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska do działań włączeni zostali również pracownicy Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Ustrzykach Dolnych. Aktualnie zwierzę znajduje się w Ośrodku Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu, gdzie udzielana jest mu pomoc. Padła deklaracja, że jeśli tylko stan niedźwiadka na to pozwoli, to trafi on ponownie do naturalnego środowiska.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że niedźwiadek najprawdopodobniej nie nadążył za matką i możliwym rodzeństwem lub został odrzucony ze względu na chorobę.

Na stronie Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu można obejrzeć nagrania z akcji pomocy.

Do sprawy będziemy wracać.

/Nadleśnictwo Ustrzyki Dolne/