reklama

Żołnierz spod Monte Cassino został pierwszym nadleśniczym w Wetlinie. Tak zaczęła się jego bieszczadzka historia

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Żołnierz spod Monte Cassino został pierwszym nadleśniczym w Wetlinie. Tak zaczęła się jego bieszczadzka historia - Zdjęcie główne
Autor: Archiwum RDLP w Krośnie | Opis: Wacław Reszkowski – pierwszy nadleśniczy w Wetlinie (na zdjęciu czwarty od lewej)

Udostępnij na:
Facebook
Bieszczadzkie dziejeHistoria bieszczadzkich lasów to nie tylko opisy dzikiej przyrody, ale też biografie ludzi o niezwykłym harcie ducha. Jedną z przejmujących postaci w dziejach polskiego leśnictwa jest Wacław Reszkowski - żołnierz Armii Andersa, który po przejściu piekła wojny i stalinowskich więzień, odnalazł swoje miejsce w odizolowanych wówczas i dzikich ostępach Wetliny. Przybliżamy sylwetkę pierwszego nadleśniczego z Wetliny, którego życie zakończył się przedwcześnie, stając się symbolem najwyższej ofiary złożonej bieszczadzkiej przyrodzie.
reklama

Od Liceum Krzemienieckiego do Archangielska

Historię Wacława Reszkowskiego przypomina Edward Marszałek. Dzięki temu postać ta wciąż żyje w pamięci współczesnych mieszkańców Bieszczadów, leśników i wszystkich, którym ten region i osoby z nim związne, jest bliski.

Wacław Reszkowski urodził się w 1916 roku w Warszawie, jednak od wczesnej młodości wiedział, że jego miejsce jest w... lesie. Wykształcenie zdobył w słynnym Liceum Krzemienieckim w Białokrynicy, a swoją pierwszą pracę zawodową podjął w Nadleśnictwie Gostyń. Po zajęciu wschodnich terenów Polski przez ZSRR pracował w Leschozie Łunimice, ale już w lutym 1940 roku został aresztowany przez NKWD i zesłany do Archangielska.

reklama

Wojenna tułaczka i walki pod Monte Cassino

Nadzieję na odmianę losu przyniosło formowanie polskiego wojska w ZSRR. Reszkowski wstąpił do tworzącej się Armii Andersa, przechodząc szlak przez Palestynę, Syrię oraz Irak. Jako zastępca dowódcy plutonu w 3 Dywizji Strzelców Karpackich brał udział w bitwie o Monte Cassino, gdzie 17 maja 1944 roku został ciężko ranny.

Za męstwo na polu walki otrzymał m.in. Krzyż Walecznych oraz Krzyż Monte Cassino, a w 1945 roku odebrał nominację na podporucznika.

Powrót do ojczyzny i stalinowskie represje

Po wojnie Reszkowski mógł studiować w Szkocji, jednak tęsknota za Polską okazała się silniejsza. W 1949 roku wrócił do kraju, co uczyniło go obiektem inwigilacji bezpieki. Jako były żołnierz Andersa był represjonowany, a w 1955 roku trafił do więzienia na podstawie fałszywych oskarżeń. Przez długi czas nie mógł pracować w zawodzie, zarabiając jako pomocnik fotografa.

reklama

Pierwszy nadleśniczy w Wetlinie

Polityczna odwilż 1956 roku przyniosła rehabilitację. Choć proponowano mu wysokie stanowisko dyrektorskie w Lublinie, Reszkowski poprosił o skierowanie tam, gdzie jest wakat - w ten sposób został pierwszym nadleśniczym w Wetlinie, „obejmując” 13 tysięcy hektarów dzikiego lasu.

Życie w Wetlinie przypominało w tamtych czasach swoistą szkołę przetrwania: przez wiele miesięcy śniegi odcinały nadleśnictwo od świata, a do najbliższej poczty w Cisnej prowadziło 20 kilometrów nieprzejezdnych terenów.

Po pewnym czasie do Reszkowskiego dołączyła żona z synem. Rodzina miała też zwierzęta - krowę i kury. I tak urządziła się w oddalonej od świata Wetlinie.

reklama

„Bieszczady wymagają ofiar”

Wojenna tułaczka, katorga w Archangielsku oraz lata powojennych stresów i stalinowskich represji ostatecznie nadwerężyły zdrowie nadleśniczego. 3 lipca 1958 roku serce Wacława Reszkowskiego nagle odmówiło posłuszeństwa.

Choć w pobliskiej Cisnej stacjonował helikopter, natura okazała się bezlitosna - nad Wetliną rozpętał się gwałtowny huragan, który uniemożliwił maszynie lądowanie, mimo, że pilot dwukrotnie podchodził do próby, widząc z góry ludzi czekających na ratunek przed gankiem nadleśnictwa. Pomoc naziemna również nie zdołała dotrzeć na czas, gdyż wojskowa sanitarka ugrzęzła w błocie na całkowicie nieprzejezdnej drodze. Kiedy lekarz w końcu dotarł do odciętej od świata Wetliny, nadleśniczy już nie żył.

reklama

Wacław Reszkowski zmarł w wieku zaledwie 42 lat.

Pamięć o tym niezłomnym leśniku, który mimo wojennych ran i powojennych prześladowań do końca pozostał wierny ojczystej przyrodzie, wciąż pozostaje żywa. Jego postać stała się symbolem pionierskich lat w dzikich ostępach, a dramatyczny opis jego losów i walki z surową naturą został utrwalony m.in. w albumie-przewodniku „W Bieszczadach” Romana Izbickiego z 1968 roku.

W kronice OZLP w Przemyślu, przy zdjęciu nadleśniczego, widnieje wymowne i przejmujące hasło: „Bieszczady wymagają ofiar”. To właśnie bieszczadzka natura, bywająca okrutną, poprzez odcięcie drogi ratunku w krytycznym momencie, wystawiła go na ostateczną próbę. Jak po latach napisał Edward Marszałek: „W przypadku nadleśniczego Reszkowskiego była to ofiara najwyższa”.

 

Źródła:

  1. Zbigniew Boczar, Wacław Reszkowski, pierwszy nadleśniczy z Wetliny, Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie, Krosno 2021 (na podstawie opracowania Edwarda Marszałka).
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo