Ratownicy Bieszczadzkiej Grupy GOPR po półrocznym okresie przygotowań, wzięli udział w zawodach skiturowych, należących do najtrudniejszych na świecie. Wydarzenie miało miejsce w La Patrouille des Glaciers w Szwajcarii.

Wymagające zawody

„Patrol Lodowcowy” to wymagające pod wieloma względami zawody. Na ich trudność wpływa przede wszystkim położenie – najwyższy punkt Tete Blanche leżący na wysokości 3650 m n.p.m. Ponadto ratownicy rozpoczynają wspinaczkę nocą i mają do pokonania dystans 57 kilometrów na odcinku Zermatt – Verbier. Trasę przemierzają w 3-osobowych zespołach, a ze względu na bezpieczeństwo, w wielu miejscach związani są liną.

Relacja po finiszu na Patrolu Lodowcowym w Szwajcarii

Jak relacjonują ratownicy, trasa zawodów przerosła ich oczekiwania.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Pracowita majówka dla ratowników bieszczadzkiego GOPR-u. Śnieg i błoto jedną z głównych przyczyn upadków i kontuzji

Wiedzieliśmy, że będzie trudno, ale w nie spodziewaliśmy się ze aż tak, poza tym w dniu startu ze względu na brak śniegu w dolinach zmienił się profil trasy – ostatecznie 68 km i 4678 przewyższenia

– relacjonują.

GOPR-owcy trafili niestety na bardzo skrajne warunki temperaturowe. W nocy spadła ona do -15 stopni Celsjusza, co spowodowało spore trudności w zagrzaniu rąk i sprawnym przekładaniu liny.

Gdy w końcu wyszło słońce, na lodowcu szybko zrobiło się jak w „piekarniku”. Słońce smażyło niemiłosiernie zabierając siły i przegrzewając organizm. Do tego dochodziły prawie pionowe podejścia i ekstremalne zjazdy w różnych warunkach śniegowych. Niewątpliwie to co się wydarzyło jest spełnieniem naszych marzeń

– dodają ratownicy.

Z Bieszczadów do Szwajcarii udało się sześć osób. Czterech zawodników: Jan Koza, Tomasz Ostrowski, Krzysztof Klepka i Paweł Surmacz. Ponadto Hubert Skuza i Tomasz Jędrusiak jako suport.