Niejeden, kto usłyszał słowo Bieszczady od razu skojarzył tę krainę z naturą czy dzikością, a w tym z niedźwiedziami. Owszem te walory można nazywać atutem tych terenów, jednak niestety mogą być one również zagrożeniem. Dzika zwierzyna coraz częściej opuszcza lasy i podchodzi do miejsc, gdzie na co dzień przebywają ludzie. Jak zauważają mieszkańcy, do lisów czy saren są przyzwyczajeni, ale jeżeli jest mowa o niedźwiedziach to cały czas wzbudzają one ogromny niepokój. Wcale nie ma się temu co dziwić. W ostatnim czasie drapieżniki były widziane między innymi w Olchowcu oraz Bukowcu.

Niedźwiedzie podchodzą blisko zabudowań mieszkalnych

Problem z niedźwiedziami, które często wychodzą z lasu i podchodzą blisko zabudowań mieszkalnych, to w Bieszczadach żadna nowość. Z tym problemem zmaga się wielu mieszkańców, którzy podkreślają, że nie raz bali się o swoje bezpieczeństwo. Cała Polska usłyszała o takim zdarzeniu w lipcu 2021 roku, kiedy w turystycznej miejscowości Olchowiec, w gminie Czarna zwabiony odpadami niedźwiedź buszował przy śmietnikach, a następnie widziany był na posesji jednego z domów jednorodzinnych.

Z uwagi na powagę sytuacji, problem został zgłoszony do wójta gminy Czarna. Wówczas Bogusław Kochanowicz wystąpił do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o zgodę na odstraszenie niedźwiedzia. W miejscowości postawiono znak z informacją „Uwaga! Niedźwiedź” i wynajęto specjalną firmę, która miała zadbać o przepłoszenie drapieżnika. Pomogło na chwilę.

Dokarmianie niedźwiedzia

Po niespełna roku niedźwiedź ponownie się pojawił. Widziany był już od marca, ale coraz śmielej poczyna sobie na przestrzeni ostatnich dni. Wczoraj w nocy niedźwiedź mocno narozrabiał. Jak wynika z relacji świadków, drapieżnik wywrócił pojemnik na odpady i tuż obok pozostawił po sobie znak w postaci własnych odchodów. „Nieproszony gość” nie jest szczególnie strachliwy, więc głośniejsze dźwięki czy przejeżdżające w pobliżu samochody wcale go nie odstraszają.

Łatwo stwierdzić, że niedźwiedzia zwabiają worki z odpadami pozostawione przy drogach. Odbiór śmieci raz w tygodniu powoduje, że worki przeznaczone do wywiezienia leżą po kilka dni. Można sobie wyobrazić jaki zapach wydzielają po tym czasie. Szczególnie odpady BIO. Dla niedźwiedzia jest to jak zaproszenie do wspólnego stołu.

Płoszenie, odstrzał czy postawienie wiaty na śmieci?

Co jest najlepszym wyjściem? Postawienie wiaty!

Kilka lat wcześniej w Olchowcu również pojawiał się niedźwiedź. Wówczas na głównym parkingu gmina postawiła niedostępną dla niego, blaszaną wiatę na śmieci. W rezultacie zwierzę sobie poszło bez potrzeby straszenia go, wypłaszania czy odławiania. Niestety dwa lata temu wiatę zlikwidowano na rzecz segregowania odpadów i pozostawiania ich przy drodze. Niedźwiedzie wróciły tak jak i widok rozszarpanych przez różne dzikie zwierzęta worków.

Czy według wójta tak powinna wyglądać miejscowość turystyczna? Najwyższy czas znaleźć na tyle skuteczne rozwiązanie żeby ani żadnemu turyście ani niedźwiedziowi nie stała się poważna krzywda.

.

Jesteśmy przyzwyczajeni do lisów czy saren. Zdajemy sobie również sprawę, że żyjemy wśród drapieżników, jednak sama myśl o niedźwiedziu powoduje obawę i strach o własne bezpieczeństwo. Zdarza się, że bywają one w niewielkiej odległości od naszego domu

– mówi w rozmowie z naszym portalem właścicielka domku w Olchowcu.

Strachu najedli się również turyści odwiedzający Bieszczady w maju bieżącego roku. Strażnicy leśni z terenu Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie otrzymali zgłoszenie dotyczące agresywnego niedźwiedzia. Jak wynikało z relacji, grupa zauważyła drapieżnika poruszającego się po leśnictwie Polanka, a dokładniej w rezerwacie „Sine Wiry”. Niedźwiedź przechadzał się w tę i z powrotem wzdłuż leśnej drogi, warczał i ryczał w kierunku obecnych tam ludzi.

Niebezpiecznie również w Bukowcu

Do niecodziennego zdarzenia doszło również w ostatnim czasie w miejscowości Bukowiec, w gminie Solina. Młody niedźwiedź spacerował po wsi po czym udał się na plac zabawy przy miejscowym przedszkolu, a następnie do gospodarstwa, w którym schwytał kurę i uciekł. Powagi sytuacji dodaje to, że zwierzę pojawiło się w miejscu, gdzie na co dzień przebywają dzieci. Adam Piątkowski, wójt gminy informuje, że drapieżnik pokazuje się w różnych miejscowościach, między innymi w Wołkowyi, Terce, Górzance, Polańczyku, Bereżnicy Wyżnej czy Woli Matiaszowej. Jako osoba, która odpowiada za bezpieczeństwo publiczne ma już zgodę na płoszenie i odstraszanie, a nawet odłowienie.

Podejmowane dotychczas działania jednak pozostają bezskuteczne. Najczęściej próbowano go odstraszać petardami, ale on się wcale tego nie boi. Co zrobić w momencie, kiedy spotkamy niedźwiedzia? Przeczytaj koniecznie pod tym linkiem.