Koncert charytatywny „Bieszczady dla Maksa na MAXA” przyciągnął do Leska wielu uczestników, dla których ważna była zarówno idea pomocy, jak i muzyczna strona wydarzenia. Na scenie pojawiło się kilka zespołów, jednak już na długo przed rozpoczęciem występu Stacji B. dało się wyraźnie odczuć, że właśnie ten koncert budzi szczególne emocje. Zgromadzona publiczność, jeszcze przed pojawieniem się muzyków, zaczęła skandować nazwę zespołu, wywołując go na scenę. Był to spontaniczny, ale bardzo wymowny gest, pokazujący, jak dużym zainteresowaniem cieszył się ten występ.
Koncert, który rozgrzał zimowy wieczór
Gdy Stacja B. pojawiła się na scenie, atmosfera natychmiast się zmieniła. Mimo minusowej temperatury koncert bardzo szybko nabrał intensywności, a zgromadzeni pod sceną uczestnicy reagowali niezwykle żywiołowo. Publiczność bawiła się doskonale, czego wyraźnym dowodem było to, że wiele osób zdecydowało się na aktywną, dynamiczną formę zabawy, w tym tak zwane pogo. W takich momentach warunki pogodowe przestają mieć znaczenie – liczy się wyłącznie energia, muzyka i wspólne przeżywanie chwili.
Zespół sięgnął po swoje największe, najbardziej rozpoznawalne utwory, które od lat cieszą się ogromnym zainteresowaniem podczas koncertów. Reakcje publiczności potwierdzały, że są to kompozycje doskonale znane i wyczekiwane. Jednocześnie Stacja B. zaprezentowała także nowsze utwory, wprowadzając do koncertu świeże brzmienia i pokazując aktualne oblicze swojej twórczości.
Koncert Stacji B. miał również istotne znaczenie w strukturze całego wydarzenia. Zespół wystąpił jako support przed finałowym koncertem KSU, który zamykał muzyczną część dnia. Ich zadaniem było więc nie tylko zaprezentowanie własnej twórczości, ale również przygotowanie publiczności na kulminacyjny moment imprezy. Sądząc po reakcji zgromadzonych, to zadanie zostało wykonane w pełni.
Komentarze (0)