18 lutego 1846 roku do punktu zbornego w Cisnej przybył major Jerzy Bułharyn, wojenny naczelnik obwodu sanockiego. Z jego inicjatywy, wspieranej przez J.M. Goslara, z pracowników miejscowej huty sformowano oddział, który niemal natychmiast ruszył w drogę. Kierunek był jeden – Sanok.
Po drodze powstańcy rozbrajali placówki straży skarbowej, a ich szeregi rosły, gdy dołączali kolejni ochotnicy. Z Przełęczy Łupkowskiej, z okolic Kalnicy i Leska, planowano uderzenie na miasto, by opanować je szybkim, zdecydowanym ruchem.
21 lutego oddziały z południowej części obwodu sanockiego ruszyły na północ trzema szlakami. Jedni maszerowali z Cisnej przez Baligród, inni z Lutowisk, kolejni z Ustrzyk Dolnych i Ustjanowej. W Uhercach spotkało się około 180 uczestników. Tam zaczęto formować ich w oddziały i odebrano od wszystkich przysięgę, pieczętując wspólny los i wspólną nadzieję. Marsz nie był jednak triumfalny. Po drodze powstańców nękali chłopi ze Stefkowej, a napięcie rosło z każdą godziną. Po potyczkach, między innymi pod Leskiem, oddział dotarł do Zahutynia, wsi położonej tuż pod Sanokiem. Tam zapadła decyzja, która przesądziła o losach wyprawy. Bez wsparcia od północy i bez nadejścia umówionych oddziałów, które nie dotarły z powodu wystąpień zbuntowanych chłopów, atak na Sanok nie doszedł do skutku.
Powstańczy sen rozpadł się równie szybko, jak się narodził. 22 lutego major Bułharyn, z zaledwie dwudziestoosobową grupą zbrojnych, wycofał się do Cisnej, a następnie przekroczył granicę węgierską w Roztokach. Marsz, który miał zmienić bieg historii regionu, zakończył się w ciszy górskich przełęczy. Pozostała pamięć o odwadze, chaosie i niespełnionej nadziei, która na chwilę rozświetliła mroki zimy 1846 roku.
Komentarze (0)