reklama

Marsz bieszczadzkich powstańców, który zgasł pod Sanokiem

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Marsz bieszczadzkich powstańców, który zgasł pod Sanokiem - Zdjęcie główne
Autor: Wikipedia | Opis: Edward Dembowski na czele procesji z 27 lutego 1846 na akwaforcie Józefa Bohdana Dziekońskiego

Udostępnij na:
Facebook
AktualnościZima 1846 roku nie była zwykłą zimą. W mroźnym powietrzu Galicji unosiło się napięcie, a w karczmach, hutach i leśnych osadach szeptano o nadchodzącym zrywie. Powstanie krakowskie miało być iskrą, która zapali ogólnonarodową rewolucję pod hasłami demokracji i wolności. Choć jej centrum stanowił Kraków, prawdziwy dramat rozgrywał się także daleko od miejskich murów – na górskich szlakach i w bieszczadzkich dolinach.
reklama

18 lutego 1846 roku do punktu zbornego w Cisnej przybył major Jerzy Bułharyn, wojenny naczelnik obwodu sanockiego. Z jego inicjatywy, wspieranej przez J.M. Goslara, z pracowników miejscowej huty sformowano oddział, który niemal natychmiast ruszył w drogę. Kierunek był jeden – Sanok.

Po drodze powstańcy rozbrajali placówki straży skarbowej, a ich szeregi rosły, gdy dołączali kolejni ochotnicy. Z Przełęczy Łupkowskiej, z okolic Kalnicy i Leska, planowano uderzenie na miasto, by opanować je szybkim, zdecydowanym ruchem.

 

21 lutego oddziały z południowej części obwodu sanockiego ruszyły na północ trzema szlakami. Jedni maszerowali z Cisnej przez Baligród, inni z Lutowisk, kolejni z Ustrzyk Dolnych i Ustjanowej. W Uhercach spotkało się około 180 uczestników. Tam zaczęto formować ich w oddziały i odebrano od wszystkich przysięgę, pieczętując wspólny los i wspólną nadzieję. Marsz nie był jednak triumfalny. Po drodze powstańców nękali chłopi ze Stefkowej, a napięcie rosło z każdą godziną. Po potyczkach, między innymi pod Leskiem, oddział dotarł do Zahutynia, wsi położonej tuż pod Sanokiem. Tam zapadła decyzja, która przesądziła o losach wyprawy. Bez wsparcia od północy i bez nadejścia umówionych oddziałów, które nie dotarły z powodu wystąpień zbuntowanych chłopów, atak na Sanok nie doszedł do skutku.

reklama

Powstańczy sen rozpadł się równie szybko, jak się narodził. 22 lutego major Bułharyn, z zaledwie dwudziestoosobową grupą zbrojnych, wycofał się do Cisnej, a następnie przekroczył granicę węgierską w Roztokach. Marsz, który miał zmienić bieg historii regionu, zakończył się w ciszy górskich przełęczy. Pozostała pamięć o odwadze, chaosie i niespełnionej nadziei, która na chwilę rozświetliła mroki zimy 1846 roku.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo