reklama

Dramatyczne zgłoszenie o wypadku w Polańczyku. Prawda okazała się zupełnie inna

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Dramatyczne zgłoszenie o wypadku w Polańczyku. Prawda okazała się zupełnie inna - Zdjęcie główne
Autor: Kamil Mielnikiewicz | Opis: Polańczyk, zdjęcie ilustracyjne

Udostępnij na:
Facebook
AktualnościJedno zgłoszenie, które mogło oznaczać tragedię, okazało się całkowicie bezpodstawne. W Polańczyku służby ratunkowe zostały zaalarmowane o rzekomym poważnym wypadku drogowym. Na miejscu nie zastano jednak żadnego zdarzenia, a sprawa zakończyła się wnioskiem o ukaranie do sądu.
reklama

Do zdarzenia doszło w poniedziałek 27 kwietnia, w godzinach wieczornych, kiedy to służby ratunkowe zostały postawione w stan pełnej gotowości. Informacja przekazana operatorowi numeru alarmowego 112 wskazywała na dramatyczną sytuację – czołowe zderzenie dwóch pojazdów, pożar samochodów oraz chaos na miejscu zdarzenia. W rzeczywistości jednak zgłoszenie nie miało żadnego pokrycia w faktach. Jak informuje aspirant sztabowy Katarzyna Fechner, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Lesku, przypadki tego typu wciąż się zdarzają i stanowią poważny problem dla funkcjonowania służb ratunkowych.

Alarm, który okazał się fikcją

reklama

Zgłoszenie wpłynęło do służb po godzinie 19:00. Z przekazanych informacji wynikało, że w Polańczyku doszło do groźnego wypadku drogowego, w którym dwa pojazdy miały zderzyć się czołowo, a następnie stanąć w płomieniach. Według relacji zgłaszającego sytuacja była dynamiczna i niebezpieczna, a na miejscu panowała panika.

W odpowiedzi na takie zgłoszenie natychmiast uruchomiono procedury ratunkowe. Na miejsce skierowano dwa patrole policji, a także załogi straży pożarnej i zespoły ratownictwa medycznego. Szybka reakcja służb była w tym przypadku uzasadniona charakterem zgłoszenia, które wskazywało na realne zagrożenie życia i zdrowia.

reklama

 

Po dotarciu na wskazane miejsce okazało się jednak, że do żadnego wypadku nie doszło. Nie stwierdzono ani uszkodzonych pojazdów, ani śladów pożaru czy jakichkolwiek zdarzeń drogowych.

Ustalenia policji i zatrzymanie zgłaszającego

Funkcjonariusze przystąpili do ustalania okoliczności zdarzenia oraz identyfikacji osoby, która zgłosiła rzekomy wypadek. Dzięki szybkim działaniom ustalono właściciela numeru telefonu, z którego wykonano połączenie alarmowe. Okazał się nim 67-letni mieszkaniec Polańczyka. Policjanci udali się pod wskazany adres, gdzie zastali mężczyznę. Jak relacjonują funkcjonariusze, był on w stanie nietrzeźwości na tyle zaawansowanym, że nie był w stanie poddać się badaniu alkomatem. Nie potrafił również logicznie wyjaśnić powodów, dla których powiadomił służby o zdarzeniu, które nie miało miejsca.

reklama

Interwencja zakończyła się sporządzeniem wniosku o ukaranie do sądu.

Policja: to nie jest żart, lecz wykroczenie

Jak podkreśla aspirant sztabowy Katarzyna Fechner, problem bezpodstawnych zgłoszeń wciąż jest aktualny i niesie ze sobą poważne konsekwencje.

Niestety, wciąż zdarzają się przypadki zgłoszeń, które okazują się całkowicie bezzasadne, a ich autorzy nie potrafią logicznie wyjaśnić, dlaczego zgłosili potrzebę interwencji. Niebawem przed sądem za wywołanie takiej sytuacji odpowie 67-letni mieszkaniec Polańczyka. Pamiętajmy o tym, że blokując numer alarmowy 112, uniemożliwiamy połączenie osobom, które naprawdę tej pomocy potrzebują. Zaangażowanie służb do fikcyjnego zgłoszenia powoduje, że w tym czasie nie mogą one być tam, gdzie taka pomoc jest faktycznie konieczna

reklama

– podkreśla aspirant sztabowy Katarzyna Fechner.

 

Konsekwencje prawne bezpodstawnych zgłoszeń

Policja przypomina, że nieuzasadnione wezwanie służb ratunkowych nie jest wykroczeniem błahym. Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, osoby dopuszczające się takich działań podlegają odpowiedzialności.

Kto chcąc wywołać niepotrzebną czynność, fałszywą informacją lub w inny sposób wprowadza w błąd instytucję użyteczności publicznej albo organ ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia, umyślnie, bez uzasadnionej przyczyny, blokuje telefoniczny numer alarmowy, utrudniając prawidłowe funkcjonowanie centrum powiadamiania ratunkowego – podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1500 zł

– wynika z art. 66 Kodeksu wykroczeń.

Czas reakcji służb ma kluczowe znaczenie

Służby ratunkowe działają w oparciu o zasadę natychmiastowej reakcji. Każde zgłoszenie traktowane jest poważnie, szczególnie jeśli dotyczy potencjalnego zagrożenia życia lub zdrowia. W takich sytuacjach nie ma miejsca na wątpliwości – liczy się każda minuta. Fałszywe zgłoszenia powodują jednak realne zagrożenie dla innych osób. W czasie, gdy policjanci, strażacy i ratownicy medyczni są zaangażowani w fikcyjne zdarzenie, mogą nie być dostępni tam, gdzie pomoc jest rzeczywiście potrzebna.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo