Czwartkowy poranek, 5 listopada, przyniósł w Bieszczadach warunki sprzyjające obserwacji odległych pasm górskich. Na wyżej położonych terenach świeciło słońce, temperatura spadła poniżej zera, a połoniny pokrył lekki szron. Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w dolinach, gdzie utrzymywały się mgły i warstwa chmur. Taki układ był związany ze zjawiskiem inwersji temperatury, które w górach potrafi stworzyć szczególnie interesujące warunki widokowe.
Morze chmur nad bieszczadzkimi dolinami
Osoby, które w czwartkowy poranek znalazły się na Połoninie Wetlińskiej, mogły zobaczyć krajobraz wyraźnie różniący się od tego, który panował w niżej położonych częściach Bieszczadów. Na wysokości połonin świeciło słońce, powietrze było przejrzyste, a roślinność pokrywał delikatny szron. W dolinach natomiast zalegały mgły, tworzące rozległą warstwę chmur.
Fot. Bieszczadzki Park Narodowy (bdpn.gov.pl)
Widok można było obserwować również za pośrednictwem kamery Bieszczadzkiego Parku Narodowego, udostępnionej na stronie internetowej Parku. Urządzenie zamontowano na jednej ze ścian schronu turystycznego Chatka Puchatka II. Obraz z kamery pozwalał zobaczyć, jak ponad zamglonymi obniżeniami terenu rozciąga się słoneczna panorama gór.
Dlaczego doliny znalazły się pod chmurami?
Za taki układ warunków odpowiada między innymi inwersja temperatury. Jest to zjawisko atmosferyczne polegające na odwróceniu typowego rozkładu temperatury powietrza. W standardowych warunkach wraz ze wzrostem wysokości temperatura spada. Podczas inwersji sytuacja wygląda odwrotnie – chłodniejsze powietrze gromadzi się w dolinach i obniżeniach terenu, natomiast wyżej zalega cieplejsza warstwa.
W takich warunkach doliny często wypełniają się mgłami i chmurami, które z wyżej położonych miejsc mogą przypominać rozległe morze. Ponad jego powierzchnią wystają górskie szczyty, a obserwatorzy znajdujący się na większej wysokości mogą znaleźć się ponad warstwą zachmurzenia.
Inwersji temperatury często towarzyszą również bardzo dobre warunki do obserwacji odległych pasm górskich. Powietrze na większych wysokościach bywa wyjątkowo przejrzyste, co pozwala dostrzec obiekty znajdujące się wiele kilometrów od miejsca obserwacji.
Z Bieszczadów można było dostrzec Tatry
Właśnie takie warunki sprawiły, że czwartkowa panorama z Połoniny Wetlińskiej sięgała wyjątkowo daleko. Przy bardzo dobrej przejrzystości atmosfery można było dostrzec Tatry, oddalone od Bieszczadów o ponad 170 kilometrów.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Miliony na rozwój Bramy Bieszczad. Te miejsca mają przejść największe zmiany [WIDEO]
To jeden z najbardziej interesujących elementów porannego widoku. Z jednej strony w niżej położonych partiach terenu utrzymywały się mgły i chmury, z drugiej – na wysokości połonin panowały słoneczne warunki, pozwalające obserwować odległe pasma górskie.
Poranny krajobraz tworzyły więc kontrasty: ujemne temperatury i lekki szron na połoninie, słońce ponad warstwą chmur oraz zamglone doliny. Dobra widoczność pozwoliła natomiast dostrzec Tatry, pokazując, jak rozległa panorama może otworzyć się przed osobami przebywającymi na bieszczadzkich szczytach.
Komentarze (0)