77 lat temu w lesie Hanusiska niedaleko Zagórza niemieckie gestapo rozstrzelało 36 ofiar. Wśród nich znalazło się 27 więźniów politycznych z celi nr 32 więzienia w Sanoku. Co roku w miejscu zbrodni obchodzone są uroczystości upamiętniające te wydarzenia.

Ostatnią z większych egzekucji więźniów sanockich przeprowadzono 27 lipca 1944 roku w Zasławiu w lesie Hanusiska. Rozstrzelano tam wówczas wszystkich więźniów celi nr 32 więzienia w Sanoku oraz kilka osób, przeważnie kobiet, zabranych z placówki gestapo. Ogółem 36 ofiar. Jedynym, który zbiegł z tego miejsca egzekucji i ocalił życie, był mieszkaniec Olszanicy. Poniżej zamieściliśmy ważniejsze fragmenty z relacji bezpośredniego świadka dokonanej zbrodni, a był nim Michał Pałasz, który całą historię przekazał swojemu synowi Marianowi Pałaszowi. 

Relacja świadka zbrodni

W nocy z 26 na 27 lipca 1944 roku około godziny 01:00, więźniów obudziły krzyki Niemców, bieganie i warkot samochodów ciężarowych. Kopniakami popychano ich do wyjścia na dziedziniec więzienny. Byli wśród nich Józef Wilk z Berechów, Henryk Zachariasz z Olszanicy, Gała z Ropienki, Tadeusz Birbicz, kolejarz z Zagórza, student Stanisław Sawiński z Uherzec, NN pułkownika z Poznania i inni. Na dziedzińcu, gdzie oczekiwali już inni więźniowie, w tym kobiety, skuto ich po dwóch za ręce i nogi, a następnie usadowiono na dwóch samochodach ciężarowych. Wykorzystując otwartą bramę dziedzińca więziennego zdołał wówczas zbiec przeznaczony na egzekucję Wilhelm Bilik. Michał Pałasz odjechał drugim samochodem. Gdy przywieziono ich na miejsce egzekucji do lasu Hanusiska w Zasławiu, żandarmi niemieccy kończyli rozstrzeliwanie grupy więźniów przywiezionych pierwszym samochodem i podprowadzanych po dwóch na krawędź wykopanego dołu. Oddawano do nich strzały z broni krótkiej w potylicę.

Na oczach Michała Pałasza, który był skuty ze Stanisławem Sawińskim, rozstrzelano 8 więźniów, wśród nich  Tadeusza Birbicza, którego osobiście zastrzelił Johann Backer. Michał Pałasz, gdy został podprowadzony nad grób, widział dół wypełniony już do połowy ludzkimi zwłokami, które jeszcze dawały oznaki życia. Ludzi przed rozstrzelaniem nie rozbierano z ubrań.

„Sekunda i już”

Młody, 22-letni student Stanisław Sawiński cicho płakał. Jego chłopięce łzy jak groch spływały mu po twarzy. „Nie bój się” – pocieszał go bezradnie Pałasz. „To nie boli tak jak bicie… Sekunda i już”. Gestapowiec przystawił wówczas do głowy Sawińskiego pistolet, ale po naciśnięciu języka spustowego okazało się, że nie jest naładowany. Podał go stojącemu obok Johannowi Backerowi do załadowania, wcześniej zdjął kajdany z nóg Pałasza i Sawińskiego. Wykorzystując ten moment, Michał Pałasz rzucił się do ucieczki. Wywinął kozła, rzucił się w pokrzywy i pomiędzy sosnami zbiegł. Mimo strzałów oddawanych za nim zdołał ocalić życie. Co prawda podczas strzałów upadł, więc gestapowcy pomyśleli, że go trafili. Jednak przeżył i pozostał jednym świadkiem dokonanej przed 77 laty zbrodni.

Na niemieckich zbrodniarzach wyrok Międzynarodowego Trybunału Wojskowego w Norymberdze wykonano 16 października 1946 roku. Na 185 oskarżonych na karę śmierci skazano 25, na dożywocie 20. Resztę od 12-25 lat więzienia. 35. uniewinniono.

Kim był Johann Backer?

Johann Backer pochodził ze Stebnika koło Krościenka, był kolonistą niemieckim. Jako funkcjonariusz gestapo rozpoczął prześladowania Polaków, w tym polskich Żydów. Pasjonował się okrutnym mordowaniem. Tę samą drogę życia realizowali jego dwaj bracia, jeden Oskar w Krośnie, drugi w Jaśle. Backer działał głównie w Ustrzykach i Sanoku.

Dopiero w 1973 roku odnaleziono Johanna Backera i postawiono przed Sąd Kryminalny w Berlinie. Głównym świadkiem w sprawie był znany fotograf – Józef Szczepański z Ustrzyk Dolnych.

W czasie okupacji Johann Backer wywoływał u niego zdjęcia z przeprowadzonych egzekucji. Pewnego razu przyszedł i zabrał mu aparat fotograficzny. Józef Szczepański dobrze mówił po niemiecku i na placówce gestapo uzyskał pokwitowanie z podpisem Backera, że zabrał mu aparat.

W czasie rozprawy sądowej prawie po trzydziestu latach rozpoznał Backera, którego obrońca powiedział, że jego klient nigdy w życiu w Ustrzykach nie był. Józef Szczepański błyskawicznie wyjął pokwitowanie podpisane przez niego w Ustrzykach Dolnych. W oparciu o niezbity dowód, sąd ogłosił wyrok, najwyższy wyrok dożywotniego więzienia.

Uroczyste obchody wydarzenia

Każdego roku przy obelisku w lesie Hanusiska niedaleko Zagórza odbywają się uroczyste obchody, by uczcić pamięć ofiar poległych za wolność i niepodległość naszej polskiej Ojczyzny. Składano hołd narodowym bohaterom, chcąc przekazać przebieg wydarzeń młodemu pokoleniu, zwłaszcza polskim harcerzom.

Kamil Mielnikiewicz