Jedna z najtrudniejszych lekcji w życiu to…właśnie odpuszczanie. Nie wiem jak Wy, ale ja uczyłam się tego przez większość swojego życia i dopiero kilka lat temu zaczęłam pojmować ten stan w praktyce. 

Dlatego też jestem w stanie zrozumieć ludzi, którzy zwracają się do mnie o pomoc w tym temacie. Jako osoba, która rzadko prosi o pomoc byłam mistrzem bycia „dzielna”. To określenie wydaje mi się najbardziej adekwatne do stanu, kiedy staramy się wszystkiemu sprostać i dostosować do oczekiwań otoczenia. A w dodatku uwieńczyć stan przemęczenia promiennym uśmiechem i postawą, że przecież tak należy. 

Nie odkładaj siebie samego na później

Jakież to szlachetne przecież, aby odkładać samego siebie na później. To cudowny sposób na wypalenie zarówno na tle prywatnym jak i zawodowym. Bywa, że w skrajnych przypadkach ludzie doznają załamania nerwowego, a mimo to nie wychodzą ze swoich ról tytanów ogarniania spraw świata i kosmosu. To prosta droga do depresji, zawału i innych następstw. Często powtarzam, że starość szczególnie w dobrym zdrowiu to przywilej i nadmierne pozostawianie czerpania radości z życia zwyczajnie …skraca je. 

Zobacz także. Pomysł na prezent. Kalendarz Szeptuchy

zakatek-szeptuchy-kalendarz

Nie jest łatwo czerpać z życia, gdy przygniata Cię natłok sytuacji do ogarnięcia. Większość z nas w sposób masochistyczny dobiera sobie w zmęczeniu kolejnych zajęć.

Boimy się, że odpuszczając stracimy „coś”.

Być może to „coś” to względne poczucie sprawczości co do własnej drogi życia. A może to chwilowe uznanie i atencją otoczenia. Być może pozorna ucieczka przed nieprzerobioną emocjonalnie przeszłością…Ilu ludzi tyle może być źródeł takich zaburzeń. 

Tak, bowiem eksploatowanie organizmu ponad siły jest rodzajem zaburzeń. Jeżeli nie zaczniesz skupiać uwagi na tu i teraz to tym bardziej z czasem Twoja efektywność co do realizacji planów drastycznie spadnie. 

Przeczytaj również: Zakątek Szeptuchy. Jak uzdrowić umysł i ciało

Mało tego. Takie zachowanie może spowodować, że pod wpływem emocji pokierujesz swoim życiem zupełnie po omacku i w konsekwencji sprowadzić je na zupełnie sprzeczne z Twoją konstrukcja psychiki pole. Budzę się zwykle około 6 rano. Nie zrywam się na równe nogi. Włączam relaksacyjna muzykę bez słów i medytuje. Nie jest to trudne. Zwyczajnie leżę i wsłuchuję się we własny oddech, który jest wówczas intensywny, a zarazem spokojny. Skupiam się na tu i teraz, na jednej czynności. Tak dostrojona psychika zaczyna korelować z danym dniem. Moje działania są efektywniejsze, bo skupiam się na pojedynczych zadaniach. Pilnuje się przy tym, by nie brać nadmiernie dużo na siebie. 

A życie nie zaczeka

We współczesnym świecie jest to trudne, ale ćwiczenie czyni mistrza. Poza tym skupiam się na tym co mam do zrobienia i pamiętam o wyegzekwowaniu w tym całym planie również chwili dla siebie. Często myślimy, że życie zaczeka. To błąd, nic bowiem nie zaczeka, a już na pewno nie powtórzy się. 

Szukamy wymówek dla własnego lęku przed radością z cudu istnienia. Boimy się, że jeśli docenimy sam fakt istnienia to życie ukaże nas jakimś ciosem znienacka. Nauczono nas bowiem, że należy być w ciągłym stanie gotowości i ciężko harować, aby zasłużyć na godne życia, miłość, szacunek, przyjaźń.

A także odpoczynek, serdeczność i mnóstwo niepotrzebnych rzeczy, dzięki którym inni będą nas szanować, a w praktyce jedyne co otrzymamy to chorobę… 

Być może masz teraz taki stan: nadmiar obowiązków, które Cię przytłaczają. Papier wszystko przyjmie. Spisz je na ile pamiętasz i zweryfikuj, czy wśród nich nie ma takich, które są już nieaktualne lub wyimaginowane. To pierwszy krok. Kolejne przyjdą same, kiedy stworzysz przestrzeń na oddech we własnym życiu… 

Autor: Monika Patrycja Patkowska