Od lat Zalew Soliński objęty jest strefą ciszy, co wiąże się z zakazem używania silników spalinowych. Z uwagi na istotę sprawy, w sieci rozgorzała dyskusja odnośnie tego niezwykle popularnego w sezonie letnim bieszczadzkiego akwenu.

Za ciszą na Jeziorze Solińskim od początku obstawali, zarówno turyści, jak i samorządowcy. Odwiedzający ten niezwykle urokliwy zakątek, zwany „bieszczadzkim morzem” chcieli wypoczynku w ciszy i spokoju, bez ryku silników spalinowych statków czy skuterów. Poza tym jezioro jest zbiornikiem dostarczającym wodę pitną. Po ataku Rosji na Ukrainę region bieszczadzki i tak już ucierpiał, ponieważ turyści obawiają się bliskości regionu z granicą, za którą trwa konflikt zbrojny.

Strefa ciszy w Polsce to obszar obejmujący zbiornik wodny oraz jego brzegi, a także lasy, na których nie wolno wytwarzać hałasu powyżej 45 dB.

Akweny objęte strefami ciszy dzielą się na 2 kategorie: zakaz hałasowania obowiązuje na terenie akwenu oraz zakaz hałasowania obowiązuje na terenie akwenu i dodatkowo 500 metrów pasa wokół linii brzegowej.

Na obszarze stref ciszy nie wolno:

Emitować hałasu powyżej 45 dB – zakaz obejmuje głównie jednostki wodne napędzane silnikami spalinowymi (np. motorówki), ale także samochody, zbyt głośno grające urządzenia nagłaśniające (magnetofony, radia). Za nieprzestrzeganie rozporządzenia grozi mandat wysokości 500 złotych (wyłączone są: policja, straż pożarna, straż ochrony przyrody). Zakaz nie obejmuje zwartej zabudowy miejskiej, wiejskiej, linii kolejowych, dróg publicznych i dojazdowych do kempingów i pól namiotowych.

Do tej pory o zakazie decydował wojewoda, teraz Naczelny Sąd Administracyjny uchylił tę uchwałę. Czy to oznacza, że na Jeziorze Solińskim będzie obowiązywała zasada „róbta co chceta”?

Praktycznie od początku, zalew objęty był strefą ciszy i zakazem używania silników spalinowych. Zakaz nie obejmował jedynie łodzi należących do policji, elektrowni Solina-Myczkowce, statków wycieczkowych, WOPR-u, straży rybackiej oraz dwóch mieszkańców: Henryka Victoriniego i Krzysztofa Brossa. Wszyscy pozostali użytkownicy łodzi mogli korzystać jedynie z silników elektrycznych.

Jedną z możliwości kontrolowania statków i motorówek na Solinie była uchwała rady powiatu. Mieliśmy uchwałę ograniczającą liczbę dużych jednostek ruchu pasażerskiego do 12 statków. Okazało się, że chętnych do świadczenia usług przewozowych jest więcej. Jeden z mieszkańców najpierw zwrócił się o zgodę na dopuszczenie jego jednostki, a gdy tej zgody nie uzyskał, bo limit 12 statków się nie zwiększył, uznał, że uchwała ogranicza możliwość prowadzenia działalności gospodarczej i zaskarżył ją do WSA. Sprawa krążyła po sądach kilka lat, bo myśmy się odwoływali i sprawa trafiła do NSA. I niedawno NSA uchylił nam tę uchwałę. Ale już przygotowujemy nową uchwałę, która pójdzie dalej niż te dotychczasowe. Nie będzie ograniczeń w liczbie statków. Dopuszczone będą jedynie jednostki z silnikami elektrycznymi. Statki, które wcześniej pływały na silnikach spalinowych, też będą musiały dostosować się do tych nowych wymogów. Wyłączone z nich będą jedynie służby ratownicze.

– wyjaśnia starosta leski, Andrzej Olesiuk w rozmowie z Gazetą Wyborczą.

Rada Powiatu Leskiego dołoży wszelkich starań, aby przyjąć nową uchwałę przed sezonem letnim. Radni mają w swoich działaniach sprzymierzeńców. Stowarzyszenie Polska Ekologia wystosowało list otwarty:

Bieszczady, dnia 22 kwietnia 2022 r.
List otwarty do Radnych Powiatu Leskiego za utrzymaniem strefy ciszy na Jeziorze Solińskim

Od ponad pół wieku największy akwen wodny województwa podkarpackiego cieszy swoimi urokami turystów, żeglarzy i wędkarzy. Jego urozmaicona i długa linia brzegowa jest ostoją dla wielbicieli odpoczynku na łonie natury, a akwen jest często odwiedzany przez pasjonatów sportów wodnych. Zbiornik jest szczególnie popularny wśród żeglarzy i kajakarzy ze względu na walory krajobrazowe i mniej „skomercjalizowany” charakter niż np. Kraina Wielkich Jezior Mazurskich. Uprawiane jest tu żeglarstwo oraz windsurfing, i to mimo, że akwen nie należy do łatwych: jego szczególną cechą spowodowaną rozczłonkowaniem tafli wody oraz wpływem wysokich brzegów jest zmienność i nieprzewidywalność wiatrów. Wielu wodniaków ceni sobie bardzo ten unikalny charakter bieszczadzkiego zbiornika.

Jezioro Solińskie stało się też mekką dla wędkarzy. Samo jezioro i obszar wokół niego to tereny lęgowe, gdzie występują rzadkie gatunki ptaków i zwierzęta tworzące niepowtarzalny ekosystem, będący wyróżnikiem na mapie obszarów chronionych województwa podkarpackiego. Co istotne Solina jest nie tylko zbiornikiem retencyjnym, ale również zbiornikiem wody pitnej.

Te wszystkie elementy sprawiają, że większość osób o proekologicznym nastawieniu odwiedzające tę wodną atrakcję Bieszczadów – szczególnie w sezonie letnim – oczekuje urlopowego relaksu, ciszy i bliskiego kontaktu z przyrodą, który pozwoli na „naładowanie akumulatorów” na następny rok pracy. Nie dziwi więc, że społeczne poparcie dla strefy ciszy (zakaz używania z pewnymi wyjątkami silników spalinowych) ustanowionej na Jeziorze Solińskim praktycznie od jego powstania było zawsze bardzo wysokie. Opowiadali się za nią turyści, żeglarze, ekolodzy i samorządowcy. Jako wyróżnik ponadregionalny promują ten obszar liczne organizacje pozarządowe i turystyczne.

Dziś stoimy w obliczu działań mogących skutkować utratą wszelkich tych zalet na rzecz komercjalizacji w interesie wąskiej grupy zainteresowanych, a możliwe, że również bezpowrotnym zniszczeniem lub zubożeniem przez dziesięciolecia budującego się ekosystemu. Istnieje bowiem poważne zagrożenie administracyjnego zniesienia ograniczeń w wykorzystaniu silników spalinowych.

Co spowoduje likwidacja tej strefy na Jeziorze Solińskim? Przede wszystkim pojawienie się na akwenie szybkich łodzi motorowych i skuterów wodnych. Żeglowanie w takim sąsiedztwie dużo traci i obarczone jest również ryzykiem, gdy żagle kojarzą się z ciszą, majestatycznym przesuwaniem się po wodzie przy wieczornej bryzie, łodzie motorowe to hałas i duże prędkości. Popatrzmy na inne akweny, gdzie strefy ciszy nie ma – coraz częściej słychać opinie, że Mazury stały się zatłoczone i hałaśliwe, a jeziora są rozjeżdżane przez jednostki wodne wyposażone w silniki spalinowe. Negatywne oddziaływanie wodnej turystyki i sportu motorowego na środowisko to nie tylko hałas, ale i zanieczyszczenia: spaliny, wycieki paliw i materiałów eksploatacyjnych. Nie bez znaczenia jest także utrudnianie wypoczynku dotychczasowym użytkownikom „bieszczadzkiego morza” – żeglarzom i wędkarzom, ale też i użytkownikom plaż i biwakowiczom.

Kto przyjedzie nad Jezioro Solińskie, na którym co kilka minut słychać będzie ogłuszający warkot silników? Już teraz gestorzy bazy turystycznej wokół Soliny przestrzegają, że ryk skuterów wodnych i motorówek wypłoszy ludzi pragnących pływać po akwenie solińskim w ciszy i spokoju.

Wszechobecny dziś hałas jest szkodliwy dla naszego zdrowia zarówno psychicznego, jak i fizycznego. Badania pokazują, że współczesny człowiek potrzebuje ciszy. Hałas bowiem, szczególnie gdy jest znaczny i stały, wywołuje zwiększony poziom agresji, podnosi poziom hormonu stresu, zmniejsza odczuwanie empatii i zwiększa ryzyko gorszego funkcjonowania ludzkiego organizmu. Ale hałas ma szkodliwy wpływ nie tylko na nasze zdrowie, jak i środowisko naturalne. Dzikie zwierzęta, jako że są bardziej uzależnione od wykorzystywania słuchu w swoim życiu, dużo gorzej znoszą zanieczyszczenie hałasem. Rosnący poziom hałasu w otoczeniu traktuje się już w kategoriach zanieczyszczenia tak jak inne źródła zanieczyszczeń powietrza.

Naszym obowiązkiem jest zadbać o to co jeszcze w naturalny sposób przetrwało. Pozostawmy więc Jezioro Solińskie w strefie ciszy, nie psujmy tego co tak dobrze od dziesięcioleci wpływa na rozwój tej części Bieszczadów. Pamiętajmy, że przyjeżdża tu już kolejne pokolenie turystycznej subkultury, dla której ta część Polski jest niezwykle ważna. Wierne jest ono zasadzie, że jeśli chcesz odpocząć od zgiełku cywilizacji, to jedź w Bieszczady. Nie niszczymy tego.

Stowarzyszenie Natchnieni Bieszczadem w Cisnej
Stowarzyszenie POLSKA EKOLOGIA
Jacht Klub Siarkopol w Polańczyku
Lokalna Grupa Działania Zielone Bieszczady
Fundacja Brama Karpat
Stowarzyszenie Przyjaciół Caryńskiej
Stowarzyszenie Dziedzictwo Europy Środkowej

Podajemy również dla wszystkich, którym leży na sercu, sprawa ciszy na Jeziorze Solińskim link do apelu w obronie Jeziora Solińskiego, który można ściągnąć, wydrukować i wysłać pocztą do rady powiatu.

Zdjęcie główne: Kamil Mielnikiewicz, zdjęcie ilustracyjne

Źródło: Korso Sanockie