W miniony weekend miała się odbyć sportowa impreza – VII Zimowy Maraton Bieszczadzki. Niestety plany organizatorów musiały ulec zmianie.

Wprowadzone nagle obostrzenia sprawiły, że trzeba było zmienić formułę maratonu. Nie było typowo sportowej rywalizacji. Nie było klasyfikacji i dekoracji zwycięzców.

Tegoroczne zimowe bieganie było promocją nowych Bieszczadzkich Tras Biegowych. Pozwalało też poznać je na tyle, żeby w przyszłości (w co głęboko wierzymy) zadecydować o udziale w sportowej rywalizacji.

Na trasach Zimowego Maratonu Bieszczadzkiego, które zostały otwarte dla wszystkich miłośników zimowego biegania przed całą sobotę i niedzielę co chwilę można było spotkać biegających pasjonatów.

Statystyki pomiaru aktywności na szlakach pokazały, że na ponad siedemdziesięciu kilometrach wyznakowanych  szlaków pojawiło się  765 osób, czyli 11 osób na kilometr przez dwa dni.

Na kilkunastu zdjęciach Piotra Dymusa możecie zobaczyć  biegaczy w różnych sytuacjach. Przydarzały się upadki i poślizgi, ale finalnie wszyscy długodystansowcy byli bardzo zadowoleni.