UPA w Bieszczadach

Tragiczne dzieje mieszkańców w powojennych Bieszczadach

Deszczowy październikowy dzień. Tu chyba kończy się świat – pomyślałem. Błotnista droga prowadziła wprost pod las. Chałupa sprawiała wrażenie opuszczonej.
Zapukałem, drzwi otworzyły się z cichym jękiem. W progu przywitał mnie gospodarz i zaprosił do środka. W małej przytulnej kuchni na żeliwnym blacie dymił czajnik. To nie jest mój prawdziwy dom – padły pierwsze słowa.

Czytaj więcej
Ładuję
X