Chatka Puchatka. Legenda bieszczadzkiej połoniny, miejsce spotkań wędrowców, ludzi gór, cel podróży turystów z całej Polski oraz jej gospodarz Ludwik Pińczuk przez dziesięciolecia dbający o dobrego ducha tego miejsca, stały się inspiracją do filmu w reżyserii Roberta Żurakowskiego pt. „Śniła mi się Połonina”. Po blisko trzech latach przyszedł dzień na oficjalną premierę. Odbyła się ona w Sanockim Domu Kultury, a zgromadzeni goście oprócz samej projekcji mogli zobaczyć stoiska z pamiątkami oraz mieli możliwość spotkania głównego bohatera produkcji.

Wczoraj w Sanockim Domu Kultury odbył się premierowy pokaz filmu, na którym miłośnicy bieszczadzkich klimatów spotkali się z jego twórcami, mając możliwość zobaczyć i posłuchać opowieści o budowaniu marzeń na dzikiej Połoninie. Wydarzenie rozpoczęło się od przywitania głównego bohatera – Ludwika Lutka Pińczuka, który przybył pod budynek SDK w asyście GOPR-owców. Następnie odbył się krótki koncert, który był niejako wprowadzeniem w klimat gór i połonin, a chwilę później wyświetlono prawie półtoragodzinny film. Tuż po nim rozpoczęła się druga część premiery. Na scenie pojawił Lutek Pińczuk oraz twórcy dokumentu z reżyserem Robertem Żurakowskim na czele.

Do zakończenia spotkania, wszyscy uczestnicy mogli obejrzeć na przygotowanych stoiskach pamiątkowe zdjęcia i zachowane przedmioty.

Dla mnie bycie tutaj jest naprawdę wielkim zaszczytem, które wiąże się również z ogromem przeżyć emocjonalnych. W ciągu trzech lat, kiedy nagrywaliśmy film, spotykały nas różne sytuacje. Były to cudowne momenty, ale niekiedy też trudne

– mówił Robert Żurakowski.

„To co przeżyliśmy zostanie w naszych sercach”

Robert Żurakowski podczas swojego wystąpienia podzielił się również ze zgromadzonymi gośćmi swoimi przemyśleniami. Reżyser zauważył, że kiedy rozpoczynano kręcenie filmu zakładano, iż będzie to produkcja o przemijaniu, o tym czego już nie ma.

Nie ma Chatki, Lutek zszedł z Połoniny. Nagle uświadomiłem sobie jak bardzo myliłem się. Tak jak Lutek w powiedział w filmie, wszystko przemija, wszystko idzie gdzieś w zapomnienie, a Bieszczady zostają. Ja zrozumiałem, że Chatka, Lutek, Połonina – to co tam wszyscy przeżyliśmy, zostanie w naszych sercach, pamięci i nigdy nie przeminie

– dodał reżyser.

Emocjonalne przeżycia

Premiera filmu w Sanockim Domu Kultury cieszyła się ogromnym zainteresowaniem, czekali na nią miłośnicy Bieszczadów i fani kina dokumentalnego. To przełomowy okres dla Chatki Puchatka, ale również dla Lutka Pińczuka, który zszedł z Połoniny i zapisał się w historii Bieszczadów. Czy warto obejrzeć „Śniła mi się Połonina”? Zdecydowanie tak. To półtoragodzinne przeżycie emocjonalne, które nie raz doprowadzały widzów od śmiechu do łez. Dodatkowo perfekcyjne połącznie obrazu z muzyką nadały tej produkcji jeszcze większej wyjątkowości.

Fot. Kamil Mielnikiewicz
« z 29 »

Dokument wspomnieniowo nawiązuje do życia w sercu jeszcze nie skomercjalizowanych Bieszczadów opowiadając historię głównego bohatera oraz osób mu towarzyszących, którzy z uporem, ciężką pracą i umiejętnością dbania o siebie budują miejsca do których chętnie przybywają głodni gór turyści oraz tworzą wspólnotę samemu stając się jej symbolem.

Produkcji towarzyszy muzyka stworzona przez Dominika Muszyńskiego, lidera podkarpackiego zespołu Wa Da Da, który inspirowany słowiańskim duchem dodaje produkcji etnicznych dźwięków. W filmie pojawiają się też utwory kultowej grupy KSU. Film został zrealizowany przy wsparciu finansowym Województwa Podkarpackiego i Miasta Rzeszów w ramach Podkarpackiego Regionalnego Funduszu Filmowego.

Dodatkowe pokazy filmu

Widząc ogromne zainteresowanie obejrzeniem filmu „Śniła mi się Połonina”, stworzono dodatkową możliwość jego obejrzenia. Wszystkie trzy projekcje odbędą się na ekranie Sanockiego Domu Kultury.

03.06.2022. godzina 17.30 (cena biletu: 10 złotych)
04.06.2022. godzina 17.00 (cena biletu: 10 złotych)
05.06.2022. godzina 19.30 (cena biletu: 10 złotych).