„Gdy trafił do Nas, rozważaliśmy kilka scenariuszy. Wielki happy end, wypuszczenie na wolność i smutne zakończenie. Dziś film, który zaczął się wraz z narodzinami „Ady”, skończył się definitywnie. Były beztroskie harce po wyjściu z gawry na wiosnę, jesienne uczenie się życia razem z Misiową Mamą, poznawanie Świata Bieszczadzkiej Wolności. Wszelkie nasze możliwości skończyły się. Chcieliśmy, byś żył wolno, bez bólu i kalectwa” – napisali w mediach społecznościowych lekarze przemyskiego Ośrodka.

Pomimo ponad tygodniowej walki, niedźwiadek Ada został uśpiony.

Misio został odłowiony 10 stycznia w okolicach Teleśnicy w powiecie bieszczadzkim. Stamtąd od razu przetransportowano go do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu. Tam lekarze zakładali bardzo optymistyczny plan wyleczenia niedźwiadka, a następnie wypuszczenia go do naturalnego środowiska. Mimo starań, wykrycia choroby, podawanych leków, jego stan nie poprawiał się. Ada miał uszkodzony mózg i prawdopodobnie też móżdżek, chodził na bardzo sztywnych łapach, przewracał się, a spożywanie pokarmu sprawiało mu wielką trudność.

Lekarze zakładali dwa scenariusze. Jeżeli byłaby zauważalna poprawa zdrowia, to rozpoczęłyby się próby przywrócenia zwierzęcia do naturalnego środowiska. Natomiast jeżeli objawy nie ustąpią to konieczne będzie najmniej przyjemne rozwiązania, czyli uśpienie.