W ciągu ostatnich dni w całej Polsce przeszły ogromne wichury. Silne podmuchy wiatru nie ominęły również Bieszczadów, gdzie powalone drzewa blokowały drogi, a także zerwane zostały dachy.

Silny wiatr w Bieszczadach

W ostatnich dniach strażacy w Bieszczadach wyjeżdżali najczęściej do połamanych drzew, które blokowały drogi. Do takich zdarzeń doszło między innymi na drodze wojewódzkiej nr 896 pomiędzy Lutowiskami a Czarną. W czwartek ochotnicy z Łodyny interweniowali w Bandrowie Narodowym, gdzie wiatr zerwał pokrycie dachowe.

Skutki po nocnym wietrze usuwano również w Lesku, tam w centrum miasta, a także na osiedlu Smolki powalone zostały drzewa.

Tylko w środę podkarpaccy strażacy podjęli 214 interwencji związanych ze skutkami silnego wiatru. 63 razy zabezpieczano uszkodzone dachy na budynkach mieszkalnych i gospodarczych. Pozostałe działania to usuwanie złamanych drzew oraz konarów. Na szczęście nikt nie został ranny. Najwięcej zdarzeń odnotowano między innymi w powiecie sanockim. Jak informuje bryg. Marcin Betleja, rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Rzeszowie było ich 20.

Kolejny alert IMGW

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał po raz kolejny na terenie powiatu bieszczadzkiego i leskiego ostrzeżenie II stopnia. Z prawdopodobieństwem 80 procent, synoptycy prognozują wystąpienie silnego wiatru o średniej prędkości od 40 km/h do 50 km/h, w porywach do 100 km/h, z zachodu i południowego zachodu. Alert obowiązuje od północy do godziny 18:00 dnia jutrzejszego.

Zdjęcie główne: UMiG Lesko