W połowie drogi między Załużem, a Manastercem znajdują się niezwykle malowniczo położone ruiny Zamku Sobień.

Zamek zbudowano na wzgórzu Sobień w II połowie XIV wieku. Niektóre źródła podają, że fundatorem był Kazimierz Wielki. Zamek składał się ze skrzydła mieszkalnego, murów obronnych i wieży. W 1389 r. zamek został nadany przez Władysława Jagiełłę zasłużonemu dla królestwa rodowi Kmitów, którzy dokonali rozbudowy.

Pierwsza wzmianka o zamku ma początki w kronikach Jana Długosza. Opisuje w nich przejazd Króla Władysława Jagiełły ze Lwowa do Sanoka przez Sobień w 1417 r.. Zamek Sobień zniszczono w 1474 r. podczas najazdu przez wojska węgierski.

W 1512 r. po ponownym najeździe Węgrów Kmitowie nie odbudowali już zamku. Być może dlatego, że w tym czasie przenieśli się do nowo wybudowanego zamku w Lesku, a stary zamek zaczął popadać w ruinę.

W latach 1580 – 1730 właścicielami ruin zostali Stadniccy, potem Ossolińscy, Mniszchowie i Krasiccy. W 1770 r. schronili się w nim konfederacji barscy. Podczas I wojny światowej resztki zamku zostały mocno zniszczone podczas działań wojennych.

Obecnie zamek jest całkowitą ruiną, zachowały się tylko pozostałości po budynku mieszkalnym i wieży. Ze wzgórza, na którym stoją ruiny rozciąga się przepiękny widok na dolinę Sanu.

Każdy zamek ma swoją legendę, zamek Sobień nawet kilka.

Jedna z nich opowiada o Białej Damie, ukazującej się w księżycowe noce i spoglądającej w kierunku Węgier. To duch Margerity -żony kasztelana Kmity, który kazał ją zamurować w piwnicy za zdradę. Legenda mówi, że po utracie pierwszej żony kasztelan postanowił ponownie wziąć ślub. Jego wybranką została piękna węgierka Margarita. Wbrew swojej woli została ona wydana za dwadzieścia lat starszego Kmitę. Kasztelan wydawał uczty, urządzał turnieje i polowania, ale żona wciąż była smutna. Całe dnie spędzała na balkonie spoglądając na południe. Tam ujrzał ją Andreas – węgierski rycerz, który zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia. Ofiarował dziewczynie dozgonną miłość. Dzięki kupcom przyjeżdżającym do zamku zakochani potajemnie wymieniali listy. Udało im się nawet spotkać pod nieobecność Kmity.

Zamurowana ukochana

Kiedy za sprawą karła, który śledził parę, Kmita się o zdradzie dowiedział, w gniewie kazał wtrącić dziewczynę do lochów i tam zamurować. Zostawił jej tylko dzban z wodą, żeby mogła się napić zanim umrze z głodu.

Na wieść o tym Andreas zebrał oddział zbrojny, składający się z bandziorów i bieszczadzkich rzezimieszków i ruszył na zamek. Jednak jeden ze strażników dał znać kasztelanowi o nadchodzącym wojsku. Ten nie wahając się ani chwili, kazał zanieść beczkę prochu pod drzwi piwnicy i wysadzić razem z uwięzioną Margaritą. Widząc to załamany Andreas odjechał konno ku Węgrom.

Jak wieść niesie, to ponoć do dnia dzisiejszego można w ruinach zamku dostrzec widmo zrozpaczonej i smutnej Margarity wypatrującej ukochanego.

Na zakończenie warto dodać, że podobno w ruinach zamku wykopano kości i resztki ceramiki. Jeżeli to prawda, to nie wiadomo czy opisana historia jest legendą czy raczej tragedią.