Tradycja nadawania nazw poszczególnym pełniom Księżyca wywodzi się od rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej. W zależności od regionu i plemienia lutowa pełnia była określana różnymi nazwami – „Snow Moon” (Śnieżny Księżyc) nawiązywała do intensywnych opadów śniegu, które w tym okresie były normą, natomiast „Hunger Moon” (Księżyc Głodu) odnosiła się do trudności w zdobywaniu pożywienia w surowych, zimowych warunkach. W wielu kulturach lutowa pełnia była uznawana za zwiastun nadchodzących zmian – choć zima wciąż trzyma w uścisku, to coraz dłuższe dni i jaśniejsze noce symbolizowały powolne budzenie się natury do życia.
Fot. Robert Mach
Dziś, mimo że nie traktujemy Księżyca jako wskaźnika przetrwania, jego obecność na niebie wciąż budzi ciekawość.
Tegoroczna lutowa pełnia przypadła na dzisiaj, osiągając swoje maksimum dokładnie o 14:53. Księżyc widoczny jest doskonale także po zmroku. Obserwacja pełni nie wymaga specjalistycznego sprzętu – wystarczy czyste niebo i odpowiednie miejsce z dala od sztucznego światła. Jednak lornetka lub teleskop pozwolą dostrzec więcej detali – od wyraźnych kraterów po księżycowe morza.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.