Około godziny 15:00 dyspozytor GOPR odebrał zgłoszenie od dwóch zaniepokojonych osób, które nie wiedziały, gdzie jest ich trzeci towarzysz wyprawy. Początkowo szli razem z Ustrzyk Górnych w kierunku Tarnicy, po czym jeden z nich podjął decyzję o powrocie. Postanowił zejść z Szerokiego Wierchu do samochodu. 

Po jakimś czasie mężczyzna, który się odłączył, zadzwonił do swoich współtowarzyszy, że jednak zmienił zdanie. Wrócił na szlak i szedł dalej Szerokim Wierchem na Tarnicę, ale się pogubił i nie wie gdzie jest

– relacjonują ratownicy.

Przez Szeroki Wierch zimą. Akcja GOPR
Fot. Bieszczadzka Grupa GOPR

Po kilku próbach nawiązania połączenia z tą osobą, udało się ustalić numer tyczki, przy której znajdował się ostatnio. Tam też wysłano ratownika na skuterze. W międzyczasie poszukiwany wrócił z powrotem na szlak i został znaleziony przez dwie niezależne osoby, poruszające się na skiturach. To oni jako pierwsi zaczęli jak mogli zabezpieczać poszkodowanego. Po dotarciu ratownika okazało się, że mężczyzna jest już w stanie hipotermii, nie może ruszać palcami u rąk, nie czuje nóg i nie ma mowy o dalszym kontynuowaniu marszu. Niedługo po tym dotarli kolejni ratownicy z niezbędnym sprzętem. 

Fot. Bieszczadzka Grupa GOPR

Po zabezpieczeniu termicznym rozpoczął się transport poszkodowanego do Ustrzyk Górnych. Na szczęście w szybkim czasie na górze pojawiło się około 10 ratowników. Akurat w tym czasie znajdowali się w pobliżu, ponieważ startowali w zawodach skiturowych „Puchar Połonin”

– kontynuują. 

Fot. Bieszczadzka Grupa GOPR

W Ustrzykach Górnych pacjent został przekazany załodze karetki z Bieszczadzkie Pogotowie Ratunkowe SP ZOZ w Sanoku.

Niestety w tym przypadku ta osoba, była kompletnie nieprzygotowana na taką wycieczkę w tych warunkach – buty budowlane, dres, brak zapasowego ubioru w plecaku, cienkie rękawice a do tego był pity alkohol

– dodają na koniec ratownicy.