Mija kolejny miesiąc od zaginięcia psa Frankiego. „Czworonożny przyjaciel” zaginął 26 grudnia 2021 roku, w momencie wybuchu pożaru w jednym z domków w Baligrodzie. Właściciele wierzą nadal w odnalezienie psa i nie poddają się w poszukiwaniach.

Zaginięcie psa w obliczu ogromnej tragedii

Miał to być czas odpoczynku i radości. Małżeństwo wraz z przyjaciółką, piątką psów i kotem przyjechali w Bieszczady, do miejscowości Baligród, gdzie wcześniej wynajęli domek letniskowy. To właśnie w tym zakątku Polski chcieli spędzić wspólnie Święta Bożego Narodzenia. Niestety w nocy z 25 na 26 grudnia 2021 roku, o godzinie 3:30 służby ratunkowe zostały powiadomione o pożarze. Na miejscu zdarzenia pojawiło się prawie 40 strażaków, którzy przez ponad 3 godziny próbowali uporać się z ogniem.

Trójka przyjaciół spała na piętrze, kiedy dotarł do nich dym. Mężczyzna obudzony przez żonę zorientował się co się dzieje i zaczął krzyczeć żeby wszyscy uciekali. Małżeństwo zdołało o własnych siłach opuścić budynek. W środku pozostała ich przyjaciółka, która najprawdopodobniej wróciła po swoją kotkę Angie. Niestety kobieta i dwójka zwierząt – kotka Angie i suczka Bella – spłonęły. Udało się uratować cztery psy, jednak jeden z nich uciekł w panice.

Małżeństwo wytrwale poszukuje Frankiego

Małżeństwo mimo traumatycznych przeżyć postanowiło, że odszuka swojego ukochanego psa. Codziennie przemierzali trasę z Rzeszowa w Bieszczady, gdzie rozwieszali plakaty i pytali mieszkańców. W strategicznych miejscach zostawali zabawki Frankiego oraz swoje ubrania, by pies wyczuł zapach.

Mimo że od zaginięcia minęły już ponad 4 miesiące, właściciele nie poddają się i wierzą nadal w odnalezienie swojego czworonożnego przyjaciela. Na portalu społecznościowym Facebook założono grupę pod nazwą „Frankie wróć”, gdzie użytkownicy informują o napotkanych psach, które wyglądem podobne są do Frankiego. Niestety dotąd, żaden sygnał nie okazał się prawdziwy.

Nie zapomnijmy, trwa majówka, a wraz z nią wyjazdy, wycieczki, spacery. Rozglądajcie się, a może… Ja osobiście każdego dnia myślę o tym psiaku o wierzę w jego odnalezienie

– czytamy na facebookowej grupie.

Franki to owczarek australijski, średniej wielkości, czarno-biały z brązowymi dodatkami. W noc zaginięcia miał na sobie niebieskie szelki z siatką z przodu. Pies był widziany w Mchawie, Rabe, Hoszowie, Czarnej, Zagórzu, Lesku, Sanoczku, Prusieku, Markowcach i Jędruszkowcach. Małżeństwo sprawdza każdy sygnał. Za odnalezienie psa wyznaczono wysoką nagrodę. „Jesteś w Bieszczadach? Rozglądaj się za Frankim”.