Mariusz nade wszystko kochał Bieszczady… i swojego kota Felka. Odszedł nagle 10 listopada, zostawiając pogrążoną w żałobie rodzinę, bliskich i przyjaciół. Pustka ogarnęła również nas. 

Na portalu wBieszczady znajdziecie wiele jego niesamowitych zdjęć. Dlaczego były niesamowite? Ponieważ robił je wszystkie sercem a nie aparatem. Jego ogromne zamiłowanie do Bieszczadów dawało się odczuć na każdej fotografii. Kochał Biesy z całym inwentarzem, a przed wszystkim z ludźmi, którzy tam żyli. 

Nigdy nie zapomnę jego słów po tym, jak wysłał mi zdjęcia z Krywego 

„Do Krywego mam sentyment…byłem tam kilka razy, w tym dwa dni przed śmiercią Tosi…. A jeszcze się umawialiśmy, że za tydzień wrócę na zdjęcia. Teraz, to mówiąc szczerze jakoś mnie tam nie ciągnie tak jak kiedyś…” 

Wiem również, że jednym z jego ulubionych miejsc było Nadleśnictwo Baligród i Jeziorko Bobrowe. 

Drogi Mario, stąpając po połoninach i szlakach bieszczadzkich nigdy o Tobie nie zapomnimy, wciąż byłeś i zostaniesz na zawsze w naszej pamięci. Odpoczywaj w pokoju, niech bieszczadzkie anioły zaśpiewają Ci kołysankę do snu wiecznego.

Saga