Blisko dwa tygodnie temu w miejscowości Bereżnica Wyżna uśpiono, a następnie wywieziono niedźwiedzia, który nie dawał spokoju mieszkańcom gminy Solina. Okazuje się, że zwierzę ponownie zaczęło podchodzić blisko zabudowań – tym razem w Sanoku.

Problem z niedźwiedziem

Mieszkańcy gminy Solina przez kilka tygodni niemal codziennie zmagali się z problemem jakim była młoda niedźwiedzica. Zwierzę odważnie wchodziło na prywatne posesje, podchodziło pod zabudowania i polowało przede wszystkim na drób. W jednym z gospodarstw zjadło około 20 kur. Niebezpiecznie zrobiło się również w momencie, gdy niedźwiedź spacerował po placu zabaw przy przedszkolu w Bukowcu. Adam Piątkowski, wójt gminy Solina, wspomniał, że młody drapieżnik pokazywał się też w kilku innych miejscowościach, między innymi w Wołkowyi, Terce, Polańczyku, Bereżnicy Wyżnej czy Woli Matiaszowej.

Podejmowano wiele działań, by przepłoszyć niedźwiedzia. Najczęściej używano do tego petard, jednak na nic się to zdało. Dopiero w niedzielę, 26 czerwca w Bereżnicy Wyżnej udało się go trafić nabojem ze środkiem usypiającym. Po przebadaniu, wywieziono drapieżnika w okolicę Maniowej w gminie Komańcza. Otrzymał także obrożę telemetryczną, której zadaniem jest wskazywać na aktualne miejsce jego przebywania.

Niedźwiedź pojawił się w Sanoku

Nie trzeba było długo czekać, by misio – przyzwyczajony do zdobywania łatwego pokarmu – ponownie pojawił się blisko ludzi. Wczoraj w godzinach południowych, jeden z przechodniów zauważył go w sanockim Skansenie oraz na Białej Górze. Na miejscu od razu pojawili się wolontariusze z Fundacji Bieszczadziki, którzy przepłoszyli zwierzę. Dzięki obroży telemetrycznej ustalono, że niedźwiedź przeszedł wiele kilometrów przez lasy w Bieszczadach i Górach Sanocko-Turczańskich.

Zdjęcie główne: Korso Sanockie