Pięcioro malutkich dzieci i niedźwiedź na jednej posesji! Wczoraj wieczorem ok. godz. 21.30 na teren posesji, na której przebywali turyści z pięciorgiem małych dzieci w wieku do 6 lat, przez płot wszedł niedźwiedź.

Grasujący niedźwiedź w miejscowości Olchowiec, w gminie Czarna, nad Jeziorem Solińskim to temat, o którym po raz pierwszy usłyszano rok temu. Wówczas niedźwiedzia przepłoszono i do marca tego roku nie był widywany w okolicy.

W marcu znowu zaczęły pojawiać się większe i mniejsze tropy, a także niedźwiedzie odchody. Kiedy się ociepliło i pojawili się turyści niedźwiedzie zwiększyły częstotliwość 'odwiedzin” na półwyspie. Od początku czerwca to już nie są odwiedziny. Niedźwiedzie zamieszkały obok domków na stałe terroryzując mieszkańców i turystów.

„Obawiamy się o swoje bezpieczeństwo” – mówią zaniepokojeni mieszkańcy i turyści, którzy mieli wątpliwą przyjemność zobaczenia niedźwiedzia. O zaistniałą sytuację obwiniany jest wójt, który dwa lata temu postanowił zlikwidować wiatę, w której można było zostawić zamknięte na klucz śmieci.

Niedźwiedź grasuje w Olchowcu

O całej sytuacji cała Polska usłyszała w lipcu 2021 roku. W Olchowcu, niewielkiej turystycznej miejscowości w gminie Czarna zauważono zwierzę, którego zwabiły resztki jedzenia przy śmietnikach. Najczęściej można go było spotkać przy tak zwanych dzwonach, czyli pojemnikach na odpady segregowane, jednak po pewnym czasie był widywany również na prywatnych podwórkach i w okolicach domków wypoczynkowych.

Z uwagi na powagę sytuacji, problem został zgłoszony do wójta. Gmina postawiła znak „Uwaga niedźwiedź”, a na portalu gminy zamieszczono opis jak postępować w przypadku spotkania niedźwiedzia. Po zdecydowanych naciskach ze strony mieszkańców wójt Bogusław Kochanowicz wystąpił do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o zgodę na odstraszenie niedźwiedzia. I taką zgodę otrzymał. Jak widać te działania nie przyniosły spodziewanych rezultatów. Niedźwiedzie pojawiły się zaraz po wybudzeniu z zimowego snu.

Dlaczego wójt nie zgłasza tego zagrożenia odpowiednim służbom?

Tego niestety nie udało nam się dowiedzieć. Wójt Bogusław Kochanowicz jest osobą nieuchwytną. Mimo wielokrotnych prób dodzwonienia się, które podejmują zarówno przerażeni mieszkańcy jak i nasi dziennikarze, wszyscy spotykają się z tą samą odpowiedzią „wójt właśnie wyszedł/wyjechał – nie wiem kiedy wróci”. Dzisiaj rano usłyszeliśmy to samo. Pomimo pozostawienia prośby o oddzwonienie do teraz cisza. Tak więc możemy tylko gdybać…

Ignorowani przez wójta mieszkańcy Olchowca zaczęli szukać pomocy w każdym możliwym miejscu. W Nadleśnictwach, w urzędach, w końcu w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Jednak wszyscy pomimo chęci pomocy bezradnie rozkładają ręce. ZGŁOSZENIE ODŁOWIENIA NIEDŹWIEDZIA leży w wyłącznej gestii władz samorządowych. W tym przypadku poprzez wójta Bogusława Kochanowicza.

Tymczasem spotkań z niedźwiedziem jest coraz więcej. Zazwyczaj natrafiano na niego w miejscu segregacji odpadów. Pod koniec czerwca wywrócił jeden z „dzwonów” w poszukiwaniu jedzenia i rozwlókł śmieci po całym parkingu. „Nieproszony gość” nie jest strachliwy, więc głośniejsze dźwięki czy przejeżdżające w pobliżu samochody wcale go nie odstraszają. Pojawiał się również w tzw. „Zatoce Medyków”. Jednak wczoraj miarka się przebrała.

Turyści z piątką małych dzieci grillowali na ogrodzonej posesji. Po zakończeniu posiłku, ok. 21.30, weszli do domku, a jedna z osób wróciła zgasić światło w altanie. Za altaną stał niedźwiedź! Przeszedł przez ogrodzenie dostając się na teren ogrodu. Niewiele brakowało żeby doszło do tragedii.

Niewiele później niedźwiedź pojawił się na terenie kolejnej posesji rozszarpując worki z posegregowanymi śmieciami.

Kiedy pojawił się problem z buszującym niedźwiedziem?

Jak twierdzą mieszkańcy problem z dzikimi zwierzętami pojawił się w momencie, kiedy wójt gminy Czarna zlikwidował zamykaną na klucz wiatę na odpady i wprowadził w życie segregację śmieci połączoną z zostawianiem worków przy drodze. Śmieci stoją przy drodze nawet po kilka dni stanowiąc lekko dostępną pożywkę dla dzikich zwierząt. Dla przebywających osób w Olchowcu od początku te działania wydawały się absurdalne. Miejscowość turystyczna ze stojącymi co kilka metrów rozszarpanymi workami to – umówmy się – mało atrakcyjny widok. Do tego widok, który stwarza zagrożenie.

Zwracamy również uwagę na to, że zdecydowana większość domków znajdujących się w Olchowcu to domki na wakacyjny wynajem. Ponadto w każdy weekend nad Jeziorem Solińskim pojawia się mnóstwo jednodniowych plażowiczów. Są to turyści, którzy tak naprawdę nigdy nie mieli do czynienia z niedźwiedziem.

Ile z tych osób zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństwa czy chociażby pozostaje świadomym tego jak postępować w przypadku spotkania niedźwiedzia? Zapewne niewiele.

Jak w gminie Solina rozwiązano problem?

Problem z dzikimi zwierzętami pojawiał się również często w gminie Solina. Ostatnio mieszkańców kilku miejscowości nachodziła młoda niedźwiedzica. W tym przypadku reakcja wójta Adama Piątkowskiego była natychmiastowa. Wójt Soliny postawił na bezpieczeństwo i jako przedstawiciel władzy i osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo publiczne, praktycznie natychmiast zgłosił zagrożenie odpowiednim służbom. Dostał zgodę na płoszenie, odstraszanie, a nawet odłowienie drapieżnika.