Niestety, od początku sezonu letniego zaczęto widywać jego ślady również w pobliżu domków wypoczynkowych i prywatnych posesji.

W dniu 30 czerwca 2021 r. mieszkaniec osiedla domków letniskowych w Olchowcu jadąc o godz. 22.15 na swoją posesję był świadkiem niecodziennego zdarzenia. Za tzw. placem parkingowym, na wysokości pierwszych domków na drogę przed jego samochód wyskoczył niedźwiedź, który uciekając przed samochodem pobiegł się w stronę domów. Niedźwiedź nagle skręcił i wskoczył do lasu. Cały incydent miał miejsce już pomiędzy zabudową domków letniskowych.
niedzwiedz-w-olchowcu
Fot. Zofia Dąbrowska

Mieszkaniec był bardzo zaskoczony faktem przebywania tak dużego, niebezpiecznego zwierzęcia w tym miejscu. Kilkanaście minut później, niedźwiedź próbował dostać się do blaszaka znajdującego się na podwórku jego sąsiada.  

W ciągu ostatnich kliku dni niedźwiedź bardzo się uaktywnił. Późnym wieczorem wchodzi na tereny posesji niszcząc kompostowniki i kosze na odpady. Wielokrotnie widywano go na drodze i na parkingu. Niedźwiedź wszędzie pozostawia po sobie odchody, w których znajdują się m.in. reklamówki. Poza przerażającym faktem przebywania niedźwiedzia w miejscowości turystycznej należy przyznać, że z pewnością nie jest dieta odpowiednia dla tego drapieżnika.  

Zdecydowana większość budynków znajdujących się w Olchowcu to domki letniskowe, które przeznaczono na wynajem. Na półwyspie znajduje się również stanica ZHP Tarnobrzeg, na której w chwili obecnej przebywają obozowicze. Jest także plaża. Ile osób pozostaje nieświadomym zagrożenia jakie jest w tym miejscu? Na pewno większość. Spacerujący czy imprezujący wieczorami wczasowicze są narażeni na spotkanie z niedźwiedziem. Tak samo jak wędkarze przyjeżdżający na nocne wędkowanie. W chwili obecnej sytuacja zrobiła się naprawdę poważna. Właściciele i turyści są przerażeni. Boją się wieczorem wyjść z domu bo spora część posesji jest nieogrodzona. Chociaż to też nie jest przeszkodą dla niedźwiedzia.

Przeczytaj również: Co robić gdy na drodze stanie nam niedźwiedź!

Czy trzeba czekać na tragedię? 

Nie tym razem. Właściciele domków i obiektów turystycznych podjęli pierwsze kroki, żeby zapobiec tragedii. Zgodnie ze wskazówkami znajdującymi się na stronie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie:

Wszelkie przypadki pojawienia się wilków i innych dużych zwierząt chronionych na terenach zamieszkałych, które mogą stanowić niebezpieczeństwo, powinny być niezwłocznie zgłaszane bezpośrednio do wójta, burmistrza lub prezydenta miasta, który powinien podjąć adekwatne do skali zagrożenia działania lub do najbliższego komisariatu policji, lub do straży gminnej, jeżeli taka formacja funkcjonuje na terenie danej gminy. Obowiązek ten wynika z zapisów w art. 7 ust. 1 pkt 14 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym, zgodnie z którym zadań własnych gminy należy zaspokajanie zbiorowych potrzeb wspólnoty, w tym sprawy związane z utrzymaniem porządku publicznego i bezpieczeństwa obywateli.

W dniu 5 lipca br. zgłoszono problem do wójta gminy Czarna Bogusława Kochanowicza oraz do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie/o. Krosno. Ustalono termin przeprowadzenia lustracji i sprawdzenia śladów na kolejny dzień tj. 6 lipca. W spotkaniu mieli wziąć udział właściciele posesji, osoby z ramienia RDOŚ, wójta na spotkanie również zaproszono.

Śmieci niezgody, na których żeruje niedźwiedź

Niestety wójt na spotkaniu się nie pojawił. Próbowaliśmy dzisiaj (8 lipca) skontaktować się z wójtem, żeby zapytać jak zamierza rozwiązać ten poważny i palący już problem, ale wójt nie był dostępny.  

W dniu 6 lipca właściciele domków turystycznych zwrócili się do Zakładu Gospodarki Komunalnej w Czarnej z prośbą o pomoc w zabezpieczeniu śmieci przed dzikimi zwierzętami poprzez ponowne postawienie wiaty zamykanej na klucz. Temat ten już wcześniej był wielokrotnie poruszany w rozmowach z ZGK, ale bez rezultatu. Kierownik ZGK w Czarnej za zaistniałą sytuację obwinia właścicieli posesji sugerując, że powinni pilnować segregacji śmieci przez turystów. I tak robią, ale co to zmienia? Stojące przy drodze, posegregowane śmieci nie zmienią zachowania niedźwiedzia. Czy są to śmiecie bio czy odpady mieszane misiek i tak będzie je rozrywał szukając pożywienia.

Faktem jest, że już kilka lat temu niedźwiedzie i inne drapieżniki pojawiły się w Olchowcu. Rozszarpywały one worki z odpadami i rozwlekały po całym ogólnodostępnym parkingu i przyległym lesie. Wówczas w tym miejscu gmina postawiła duży, blaszany, zamykany na klucz kontener na śmieci. Problem zniknął, niedźwiedzie odeszły. 

Niestety w ubiegłym roku zmieniła się polityka dotycząca wywozu śmieci i kontener zlikwidowano. Od tego czasu, przy drodze, przed każdą posesją stoją worki z psującymi się odpadami. Często przez cały tydzień, bo śmieci wywożone są raz w tygodniu. Są one łatwym łupem dla drapieżników.

niedzwiedz-w-olchowcu

W dniu 7 lipca ponownie stwierdzono obecność niedźwiedzia wśród domków. Przy jednym poprzewracał kontenery, a przy drugim zostawił odchody tuż przy wjeździe na teren posesji.

Właściciele domków i turyści są świadomi, że przebywając w Bieszczadach mieszkają wśród drapieżników. Jednak niedźwiedź wchodzący na posesję to już poważny problem.