W czwartek, w godzinach popołudniowych rozpoczął się szturm na sklepy spożywcze, banki oraz stacje benzynowe. W wielu miejscowościach w Bieszczadach kolejki do zatankowania pojazdów ciągnęły się po kilkaset metrów, a gdzieniegdzie minimalny czas oczekiwania wynosił godzinę. Apelujemy „NIE PANIKUJMY”!

Paraliż na stacjach benzynowych

Informacja o wojnie u naszych sąsiadów wywołała panikę wśród całego społeczeństwa. W sieci szybko zaroiło się od plotek, że w Polsce może zabraknąć paliwa. Doniesienia te nie miały nic wspólnego z rzeczywistością, ale sprawiły, że wiele osób postanowiło zatankować. W godzinach popołudniowych do stacji paliw, między innymi na terenie powiatu bieszczadzkiego i leskiego utworzyły się olbrzymie kolejki. Mieszkańcy stali po kilkadziesiąt minut w niemal kilkuset metrowych kolejkach, żeby zapełnić baki swoich pojazdów. Niektórzy tankowali paliwo do beczek i kanistrów. Ruch w wielu miejscowościach był na tyle duży, że w newralgicznych miejscach ruch udrażniała policja.

Ze względu na tak ogromne zapotrzebowanie, ceny surowca poszybowały znacząco w górę. Koncern PKN Orlen poinformował, że w ciągu kilkunastu godzin sprzedaż paliw wzrosła o 300-400 procent. Do sytuacji paraliżu na stacjach benzynowych odniósł się Daniel Obajtek, prezes Polskiego Koncernu Naftowego Orlen, który podkreślił stanowczo, że paliwa w Polsce nie zabraknie.

Apelujemy „NIE PANIKUJMY”!

Zarówno zapasy ropy, jak i produkcja paliw w Grupie Orlen są na poziomie wystarczającym dla pokrycia bieżącego zapotrzebowania. Zabezpieczone są również dostawy ropy naftowej do rafinerii Grupy Orlen w Polsce, Czechach i na Litwie. Zaopatrzenie w surowiec odbywa się na bieżąco, zgodnie z kontraktami długoterminowymi i spotowymi. Realizowana jest także hurtowa sprzedaż paliw. PKN Orlen obserwuje sytuację na Ukrainie i jest przygotowany na różne scenariusze

– poinformowano w oświadczeniu.

Karol Manys, rzecznik prasowy Ministerstwa Aktywów Państwowych, zaapelował o nie wpadanie w dezinformację na temat rzekomych problemów z dostępnością paliw. Dostawy są w pełni zabezpieczone. Jednak w efekcie tak wzmożonego ruchu, na stacjach Orlenu wprowadzono pewne limity. Kierowcy samochodów osobowych mogą zatankować jeden bak – 50 litrów, a ciężarowych 500 litrów paliwa.

Obawa przed problemami z wypłatą gotówki

Sytuacja na Ukrainie spowodowała również, że wielu mieszkańców bieszczadzkich powiatów postanowiło wybrać gotówkę. Wczoraj przed południem kolejki ustawiały się między innymi przed bankiem w Lesku. Jak się dowiedzieliśmy, występowały chwilowe problemy z wypłatami pieniędzy z bankomatów. Przyczyną tego był oczywiście wzmożony ruch, a skala wypłat wynosiła znacznie więcej niż zwykle.

Apelujemy „NIE PANIKUJMY”!

W związku ze zwiększonym zapotrzebowaniem na gotówkę, Narodowy Bank Polski informuje, że posiada wystarczające zapasy w pełni umożliwiające pokrycie zapotrzebowania klientów banków na pieniądz gotówkowy. Wszystkie zamówienia banków realizowane są bez limitów wartościowych, w pełnej strukturze nominałowej, na terenie całego kraju

– podał NBP.

Zachowajmy spokój! „Jesteśmy bezpieczni”

Wśród mieszkańców powiatów zlokalizowanych tuż przy granicy z Ukrainą występuje obawa i niepokój. Warto podkreślić po raz kolejny nie panikujmy, aktualnie jest bardzo bezpiecznie! Nie musicie obawiać się o swoje bezpieczeństwo. Wszystkie służby zadziałały prawidłowo. Również my jako administracja samorządowa robimy wszystko, by było bezpiecznie. Panujemy nad wszystkim. Uchodźcy, którzy przyjeżdżają do Polski, tak naprawdę traktują nasze miejsce, jako miejsce dalszej destynacji. Czujcie się bezpieczni i nie wierzcie w te wszystkie przekazy medialne, które zaogniają sytuację i powodują, że mamy poczucie niepokoju. Naprawdę Polska jest bezpiecznym krajem

– apeluje Bartosz Romowicz, burmistrz Ustrzyk Dolnych.

O zachowanie spokoju zwraca się do mieszkańców także Adam Snarski. Burmistrz Leska zauważa, że na terenie miasta i gminy na chwilę obecną nie ma potrzeby tworzenia miejsc noclegowych i lokowania w nich uchodźców.

Zdjęcie główne: zdjęcie ilustracyjne