• W tym roku jesień zawitała w Bieszczady szybciej, niż w latach poprzednich.
  • Warto zwrócić uwagę na wady i zalety odwiedzania tego regionu Polski w jesień.

Bieszczady nadal przez wielu postrzegane są jako dzikie i tajemnicze. Jeszcze kilkanaście lat temu były to góry przeznaczone dla wytrwałych wędrowców. Dzisiaj ten obraz nieco się zmienił. W wakacje niemal każdego dnia najpopularniejsze trasy eksplorowane są przez tysiące turystów. Jak podsumowała dyrekcja Bieszczadzkiego Parku Narodowego, w lipcu i sierpniu było ich ponad 300 tysięcy.

CZYTAJ TAKŻE: Gdzie szukać jesiennych kolorów w Bieszczadach?

Jesienna wędrówka po bieszczadzkich połoninach i lasach

Jesień to taka pora roku, kiedy uczniowie i studenci wracają do swoich zajęć, a osoby pracujące nie mogą pozwolić sobie na dłuższe wolne. Z uwagi na to, w ciągu tygodnia bieszczadzkie szlaki w wielu miejscach są puste, a tłoczno zaczyna się robić w weekendy. Mimo wszystko w Bieszczadach istnieje wiele takich miejsc, gdzie w ciszy i spokoju można zachwycać się pięknem połonin oraz bukowych lasów, które przybierają kolorowe barwy. Każdy, kto odwiedzi je właśnie w tym czasie, może liczyć na widoki, których nigdy nie zapomni.

Plusy i minusy jesiennych wypraw w Bieszczady

Wycieczki w Bieszczady jesienią mają zarówno swoje plusy, jak i minusy. Spektakl kolorów to jedna z głównych zalet. Jednak należy wspomnieć też, że w tym czasie nie spotkamy tu takich tłumów jak w okresie letnim. To czas dla osób, które szukają przede wszystkim ciszy i spokoju. Do połowy października można jeszcze usłyszeć głosy przyrody. Chodzi tu o rykowisko, czyli okres godowy jeleni, który przez wielu mylony jest z wyciem niedźwiedzi. Dużym atutem jest baza noclegowa, gdzie ceny w okresie pozasezonowym mogą być niższe. Niedogodnością dla podróżujących w tą część Polski w październiku czy listopadzie, może być niepewna pogoda, z jednej strony nie występują burze, ale niestety pojawiają się spore opady deszczu, które powodują, że na szlakach jest ślisko i błotnisko. W górnych partiach gór często występują już oblodzenia, a nawet pierwszy śnieg.

„W tym roku jesień wkroczyła w Bieszczady nieco wcześniej – musnęła rudym pędzlem buki i borówczyska, a płowożółtym trawy na połoninach. Spieszmy się podziwiać, zanim nastaną listopadowe szarugi…” – czytamy w mediach społecznościowych Bieszczadzkiego Parku Narodowego.

Autor: Kamil Mielnikiewicz