Dawno temu Pan Bóg pozwolił aniołom pofrunąć na ziemie. Anioły z nieba poleciały, każdy w inne miejsce na świecie. Te które przyleciały w Bieszczady zachwyciły się ich różnorodnością. Podziwiały wspaniałe góry i rzeki, kąpały się w promieniach słońca na tle błękitnego nieba.

Tańczyły pośród wielobarwnych drzew, spadających liści mieniących się żółcią, złotem, brązem i czerwienią. Kąpały się w rwących potokach. Jesień była piękna tego roku lecz każde wakacje się kończą, a czas odpoczynku mija.

Tak więc Pan Bóg zaczął nawoływać swoje anioły do powrotu do nieba. Smutno zrobiło się Bieszczadzkim aniołom, ale posłuszne wróciły. Pan Bóg witał przechodzące przez bramę niebios anioły. Jakie było jego wielkie zdziwienie gdy zobaczył, że nie wszystkie anioły są białe.

Część powracających aniołów była zielona, żółta, niebieska albo czerwona. To anioły wracające z Bieszczadów tak zakochały się w ich pięknie, że przybrały kolory, które je otaczały – niebieskiego nieba i wód, żółtych i czerwonych lasów bukowych oraz zieleni traw.

Zasmucił się Pan Bóg, bo widział smutek w oczach swoich kolorowych aniołów. Dlatego pozwolił co jakiś czas przylatywać im w Bieszczady. Każdy kto będzie w Bieszczadach niech bacznie się rozgląda, czy nie spotka jakiegoś anioła przy potoku czy w lesie. 

Z bieszczadzkim pozdrowieniem Jędruś Ciupaga