W XXI wieku wakacje bez telefonu to prawdziwe wyzwanie, na które rzadko kiedy ktoś się decyduje. W końcu to urządzenie służy nam do wszystkiego, zaczynając od aparatu, kończąc na portfelu. Smartfon to duże udogodnienie dla wszystkich podróżujących, jednak należy zwracać szczególną uwagę na to, by po powrocie z odpoczynku nie być niemile zaskoczonym.

Nie chcesz płacić? Wyłącz transmisje danych

Szlaki w Bieszczadach są usytuowane głównie w niedalekiej odległości od granicy z Ukrainą. Przemierzając te piękne tereny wielu z nas nawet nie przejdzie przez głowę, że trzymając swojego smartfona w plecaku tracimy pieniądze. Niestety ten niewidzialny złodziej zagląda w nasze urządzenia bardzo często. Przed wyruszeniem na ścieżkę zawsze należy się prawidłowo przygotować. Oprócz prowiantu, odpowiedniego obuwia i ubioru, musimy zwrócić uwagę na transmisję danych w telefonie. Oczywiście, jeśli jesteśmy w granicach Unii Europejskiej, większego problemu nie ma.

„Odwiedziłam w te wakacje Bieszczady. Niczego nie świadoma spakowałem swój telefon komórkowy do plecaka i wyruszyłam na szlak. Nie wyciągnęłam go ani razu, ponieważ nawet do zdjęć używałam aparatu fotograficznego. Po powrocie z gór spojrzałam na telefon, a tam SMS od ukraińskiego operatora. Nic sobie z tego nie robiłam, jednak tydzień później przyszedł rachunek opiewający na kwotę 250 złotych za roaming na Ukrainie. Co mam zrobić?” – napisała do nas czytelniczka.

Niestety takie sytuacje zdarzają się bardzo często. Jednak zwróćmy uwagę, że nasz telefon w momencie łączenia się z ukraińską siecią, wysyła nam SMS o treści: „Witaj na Ukrainie. Zalogowałeś się do sieci operatora zagranicznego kraju nienależącego do 1 Strefy UE. Ceny 4,94 zł/min za połączenie wykonane do Polski i 1 Strefy UE, 2.01 zł/min połączenia odebrane, 1,51 zł/SMS, 3,03 zł/MMS, transmisja danych 31,76 zł/MB. Połączenia alarmowe są bezpłatne. Ceny zawierają VAT.” Jak widzimy, za zaledwie 1 MB danych możemy zapłacić ponad 30 złotych. Dlatego apelujemy – przed wyruszeniem na bieszczadzki szlak wyłączmy transmisję danych, a jeżeli nie chcemy się narażać na inne koszta, włączmy tryb samolotowy.

Dlaczego nasz telefon łączy się z zagraniczną siecią?

Gdy przebywamy w głębi terytorium Rzeczypospolitej, nie musimy się martwić o wybór sieci. Wkładamy kartę SIM, włączamy telefon, a ten sam znajduje sieć. W momencie, gdy jedziemy za granicę, bądź jesteśmy blisko niej, smartfon wyszukuje najsilniejszą w danym miejscu sieć zagraniczną. Zdarza się jednak, że ta sieć ma silniejszy zasięg niż polska zasięg przy granicy. I na przykład przemierzając Szeroki Wierch telefon połączy się z ukraińskim operatorem. A wtedy włącza nam się roaming.

Mam włączoną transmisje danych ale nie korzystam z telefonu?

Zwróćmy szczególną uwagę na to, możemy zapłacić za transmisje danych, mimo że z telefonu i internetu nie korzystamy. Jest to spowodowane tym, że wiele aplikacji, które posiadamy w smartfonie aktualizują się same, bez naszej ingerencji.

Za jednego SMS nawet 10 zł?

Warto również wyłączyć tak zwane polskie literki w SMS-ach. Znaki „ą” czy „ę” są przez sieć widziane jako specjalny kod, który znacznie wydłuża wiadomość. W efekcie zamiast jednego, wysyłamy kilka SMS-ów, co w roamingu może oznaczać konieczność zapłacenia na przykład 10 czy 15 złotych za teoretycznie jedną wiadomość.

Przyszedł mi rachunek, czy mogę się od niego odwołać?

Oczywiście przysługuje nam możliwość odwołania się od tej decyzji. W większości przypadków okazują się jednak bezzasadne, bo wynikają z nieznajomości regulaminów czy umów, a także biorą się z niefrasobliwości klientów.

Pamiętajmy, że każdy smartfon pozwala na wyłączenie transmisji danych oraz wyłączenie jej w roamingu zagranicznym. Warto wcześniej zaznajomić się z tymi funkcjami – pomagają oszczędzić mnóstwo nerwów i pieniędzy.

Autor: Kamil Mielnikiewicz