Zdjęcie ze starego albumu, wydanego w roku 1964 przez Wydawnictwo Artystyczno-Geaficzne w Krakowie. Opis, jak zwykle bardzo „oszczędny”. Napisano w nim jedynie – Smerek.

Wydawać by się mogło, że jest to szczyt znany wszystkim miłośnikom Bieszczadów i obfotografowany na wszelkie możliwe sposoby. Jednak z takiej perspektywy oglądany raczej nieczęsto. A już tym bardziej z tak rozległej łąki szczytowej, istniejącej wówczas na jednej z okolicznych gór.

Smerek przed laty

Dla wytrawnego wędrowca bieszczadzkiego rozpoznanie miejsca, z którego zdjęcie zrobiono nie powinno nastręczać większych trudności. Niewielu jednak może stwierdzić, że zna dobrze ten widok. Oczywiście sama sylwetka Smereka się nie zmieniła. Nie można jednak powiedzieć tego o jego okolicach. Niemal wszystko wygląda dziś inaczej.

Dotyczy to również samego Łopiennika, z którego szczytu zdjęcie to zrobiono. Wówczas góra ta obfitowała w wiele rozległych polan, z których roztaczały się fantastyczne widoki na całą okolicę. Pamiętam jeszcze wiele z nich. Pamiętam również widoki z tegoż miejsca, niemal takie same, jak te które utrwalono na zdjęciu.

Wkrótce jednak do pracy zabrali się leśnicy, a w zasadzie zastępy młodzieży, pragnącej zarobić w okresie wakacyjnym trochę gotówki na własne potrzeby. Nazywano ich najczęściej sadzonkarzami, bowiem praca ich polegała na obsadzaniu dawnych pół i łąk sadzonkami, głównie świerkowymi. W szybkim tempie zaczęły znikać malownicze polany, rozsiane po całym masywie Łopiennika. Góry, na której wypasano ongiś stada bydła i stały szałasy pasterskie.

Przeczytaj również: Historia starej fotografii: Wetlina – Stare Sioło

Nie tylko na niej zresztą. Pomiędzy Łopiennikiem, a widocznym na dalszym planie Smerekiem, widzimy bowiem grupę Falowej i Czereniny. Jak widać również poznaczonej rozległymi polanami, na których dawniej także wypasano bydło. Również i tamte, podobnie jak wiele innych w całej okolicy, podzieliły los tych na Łopienniku.

Maszerując dzisiaj szlakiem czarnym, przez Łopiennik i Czereninę, podążamy niemal wyłącznie przez las. Maleńka polana szczytowa na Łopienniku i „odsłonięty” niedawno przecinką szczyt Czereniny. Jest to smutne wspomnienie po rozległych widokowych łąkach, przez które prowadził niegdyś szlak wolnościowy im. generała Karola Świerczewskiego. Dzisiejszy szlak czarny (dawny wolnościowy czerwono-biało-czerwony) wiedzie już niemal wyłącznie przez las.

Wysokie Berdo

Na lewo od Falowej-Czereniny, pomiędzy nimi a Smerekiem, widoczne jest jeszcze Wysokie Berdo, przez które wiedzie ten sam szlak w dalszym jego przebiegu (kończy się jak wiadomo na Przełęczy Orłowicza). Również i tam istniały dawniej rozległe polany, przez które wędrowałem jeszcze w latach 70. Z nich także roztaczały się bajeczne widoki na całą okolicę. Dzisiaj oczywiście przedzierać się tam należy przez gęste zarośla, brnąc najczęściej w tłustym błocie sięgającym kostek. Jeszcze w okresie międzywojennym na północnych stokach Wysokiego Berda i tuż pod jego szczytem stały szałasy i stogi na siano, a miejsce to nosiło nazwę Stodoły.

Zobacz także: Bieszczady na starej fotografii

Jak widać wiele zmieniło się w ciągu ostatnich dziesięcioleci na niekorzyść turystów, którzy nieczęsto już przemierzają ten szlak. Takie nie do końca przemyślane działania, w wyniku których zniknęła większość istniejących dawniej polan (również szczytowych) na górach w otoczeniu połonin spowodowały, że zdecydowana większość turystów zmierza dziś wprost ku połoninom. Wszystko się z biegiem czasu zmienia. Faktem jest ze coraz więcej turystów odwiedza nasze Bieszczady.

Toteż zamiast widoków z wąskich ścieżek wiodących wśród falujących na wietrze żółtych traw jesiennych, mamy dziś tłumy turystów, tłoczących się na Wetlińskiej, Tarnicy, Rawce czy Caryńskiej.

Niestety, wędrowcy, którzy nie lubią tłoku, a których nie cieszy też wędrowanie jedynie przez las, nie mają już do wyboru tylu widokowych tras, co ci z lat 60/70.

Autor: Zbigniew Maj