Sprowadzano nim wówczas słynnego „węgrzyna”, który trafiał na stoły głównie szlachty sanockiej, ale nie tylko. 

Węgrzy mawiali wtedy z przekąsem, że wino rodzi się na Węgrzech, a umiera w Rzeczypospolitej. Podobno wino ulegało w transporcie „cudownemu” rozmnożeniu. Z jednej beczki, która opuszczała Węgry, do Rzeczypospolitej docierały dwie lub trzy. Z tym traktem, jak pisał Wincenty Pol, w Cisnej łączył się inny trakt wiodący z Ungwaru (Użgorodu) przez Wetlinę. 

Balowie. Założyciele Baligrodu

Nazwa miasta pochodzi od nazwiska jego właścicieli – Balów. Pierwotnie zwano je Balówgród. Powstało ono na terenie znacznie starszej wioski Stężnica, istniejącej już pod koniec XV w. Istnieje też hipoteza, że powstało ono na terenie istniejącej tu niegdyś wioski o nazwie Woronków. Jej resztki i nazwa przetrwały aż do wieku XVIII.

Zobacz również: Ustrzyki Dolne na starej fotografii.

Początkowo wybudowano w widłach rzek – Hoczewki i Stężniczki (na terenie wioski Stężnica) murowany zameczek rycerski. Potem kilometr dalej na północ, wytyczono obszerny rynek, stanowiący serce miasteczka. Tutaj głównie skupiało się życie jego mieszkańców. Odbywały się jarmarki, istniały niemal wszystkie baligrodzkie sklepy. Miasteczko bogaciło się na handlu, osiedlała się ludność żydowska co sprzyjało jego rozwojowi. 

W XVIII w. miasteczko zaczęło podupadać, podobnie jak większość miasteczek Rzeczypospolitej. Również zameczek Balów zaczął stopniowo zamieniać się w ruinę. Pod koniec tego stulecia był już w bardzo złym stanie. Do dzisiaj nie zachowało się nic z dawnej budowli. Widoczne są jedynie fragmenty fortyfikacji ziemnych. 

Na miejscu zamku zobaczyć możemy dzisiaj niezbyt piękny budynek będący do niedawna siedzibą baligrodzkiego nadleśnictwa. W pierwszej połowie XIX w. wybudowano w południowo-wschodnim narożniku rynku cerkiew greckokatolicką pw. Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny. Oczywiście nie była pierwszą świątynią w Baligrodzie. O wcześniejszych jednak wiemy niewiele. W przeciwległym narożniku rynku powstała też inna świątynia, była to nieistniejąca już dzisiaj synagoga żydowska. 

Przy drodze do Leska, już poza obszarem baligrodzkiego rynku, pod koniec XIX w. wybudowano kościół pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Miasteczko utraciło w końcu prawa miejskie po I wojnie światowej, podobnie jak dziesiątki jemu podobnych, podupadłych miasteczek galicyjskich. 

Baligród dzisiaj

Bliskie memu sercu, gdyż tutaj przyszedłem na świat, dawne miasteczko, chociaż bardzo urokliwe, jest dzisiaj jakieś takie senne i smutne. Jak mawiają niektórzy – zapomniane przez Boga i turystów, którzy jedynie przejeżdżają przez nie podążając w Bieszczady. Nawet większość wycieczek turystycznych z przewodnikami przejeżdża przez Baligród nie zatrzymując się nawet na chwilę. 

A szkoda, bo chociaż podupadłe dzisiaj i pozbawione praw miejskich, to jednak posiadające unikatowy już dzisiaj klimat małomiasteczkowy. Zachowały się też godne obejrzenia zabytki, jak odremontowana ostatnio cerkiew czy cmentarz żydowski.

Ostatnio rozbiera się tutaj (zamiast remontować) stare budynki w pobliżu rynku. Nie wdając się w polemikę, czy są to działania słuszne, uważam ze Baligród straci przez to sporo ze swojego „klimatu”.

Warto posiedzieć tutaj chwilę na ławeczce w pobliżu czołgu stojącego tutaj w charakterze pomnika i wyobrazić sobie jak ten senny dzisiaj i cichy rynek baligrodzki tętnił kiedyś życiem, jakhttps://wbieszczady.pl/baligrodzki-czolg/ dobijano tu targów, handlując winem węgierskim, końmi czy bydłem. W okresie międzywojennym przyjeżdżali tu mieszkańcy odległych nawet wiosek, aby zakupić prosiaka na wychów. 

Baligród na starej fotografii

Powróćmy do zdjęć. Pierwsze pochodzi z okresu międzywojennego i zostało zrobione od strony zachodniej, ze zbocza góry Wasylkowa gdzie założono kiedyś cmentarz żydowski. Widzimy rynek z jego zabudową. Zwróćmy uwagę na widoczną tu wschodnią pierzeję rynku, na lewo od kopuły cerkiewnej. To stare kamieniczki w których mieszkała głównie ludność żydowska, dzisiaj już nie istniejące. Zachowała się jedna taka kamieniczka przy drodze do Leska, niedawno rozebrana.

Murowane budynki z dachami dwuspadowymi połączone były szczytami w jeden ciąg. Zamiast remontować nadwyrężone zębem czasu kamieniczki rozbierano je stopniowo. W miejscu jednej z nich istnieje dzisiaj mały ryneczek handlowy. 

Widzimy też przeciwległe stoki wzgórza o nazwie Kiczera Baligrodzka. Są one pokryte szachownicą pól uprawnych. Nie dziwi to, wszak miasteczko po pierwszej wojnie św. zamienione zostało w wieś gminną a mieszkańcy oprócz pracy w różnych miejscach i przedsiębiorstwach, musieli zająć się też uprawą roli.

Źródło zdjęcia: Paweł Kusal „Zapomniane Bieszczady”

Gdy porównamy z tym zdjęciem drugie, zrobione ok. 1900 roku, zauważymy jeden istotny szczegół różniący je od poprzedniego. Sfotografowano miasteczko od strony wschodniej, ze zbocza Kiczery Baligrodzkiej, położonego już za korytem Hoczewki, którego fragment widzimy na zdjęciu (prawy, dolny róg). Zwróćmy uwagę na widoczną na tym zdjęciu cerkiew. Jest to ta sama cerkiew, ale wygląda nieco inaczej. Nie posiada bowiem charakterystycznej dzisiaj, wysokiej kopuły, a jedynie wąską cebulkę na środkowej części dachu. 

Po zniszczeniach z czasów I wojny światowej i remoncie cerkwi nieco ją przebudowano. Dobudowano wtedy istniejącą do dzisiaj kopułę cerkwi, co znacznie zmieniło jej wygląd. 

Po przeciwległej stronie widzimy wschodnie stoki góry Wasylkowa, również poznaczone miedzami pól uprawnych. Na prawo od dachu cerkwi, na wspomnianym wyżej zboczu widać porośnięty drzewami cmentarz żydowski.

Autor: Zbigniew Maj

Foto: Paweł Kusal „Zapomniane Bieszczady”