Po dwóch miesiącach, policyjny ośrodek w Polańczyku opuściła grupa uchodźców, która znalazła tam tymczasowe schronienie po ucieczce z objętej wojną Ukrainy. „To było wzruszające pożegnanie” – zauważyli policjanci. Kolejnym celem naszych wschodnich sąsiadów jest Małopolska.

Najważniejszy jest bezpieczny dom

Jedną z najważniejszych rzeczy dla każdego człowieka jest posiadanie bezpiecznego domu. Niestety nasi sąsiedzi zza wschodniej granicy, od ponad dwóch miesięcy, schronienia przed konfliktem zbrojnym w swoim kraju, szukają w Polsce. W policyjnym ośrodku w Polańczyku, takie właśnie bezpieczne miejsce znalazły matki z dziećmi z Ukrainy, blisko 200 osób. Przekraczając granicę wzięli ze sobą jedynie najpotrzebniejsze rzeczy. Wiedząc, w jak trudnym znajdują się położeniu, podkarpaccy policjanci i pracownicy cywilni, od pierwszych dni włączyli się w pomaganie im.

W komendach miejskich i powiatowych organizowano zbiórki żywności, środków higienicznych oraz odzieży. Policjanci służyli przede wszystkim wsparciem i starali się stworzyć im choć namiastkę własnego domu. Zadbali także o pomoc psychologów. Chcieli, aby na twarzach dzieci znów zagościł uśmiech, a dorośli, by przez chwilą zapomnieli o traumatycznych przeżyciach.

Atrakcje dla dzieci z Ukrainy

Funkcjonariusze odwiedzali uchodźców. Specjalnie dla dzieci przygotowywano wiele atrakcji. Były pokazy pojazdów i sprzętu policyjnego. Chętni mogli założyć policyjne umundurowanie używane w codziennej służbie, usiąść w radiowozie i zobaczyć z bliska jego wyposażenie.

Podczas ponad dwumiesięcznego pobytu w Bieszczadach ukraińskich rodzin, dzięki uprzejmości dyrekcji Szkoły Podstawowej w Myczkowie, możliwe było również zorganizowanie turnieju dla dzieci z Ukrainy oraz uczniów tej szkoły i młodzieży z Polańczyka. Dla uatrakcyjnienia spotkania, funkcjonariusze zaprosili drużynę koszykarzy Stolaro.pl Resovia Rzeszów wraz z ich trenerem.

Namiastka domowej atmosfery

Także tegoroczne Święta Wielkanocne dla uchodźców z Ukrainy, wyglądały zupełnie inaczej, niż wszystkie inne do tej pory. Nie dość, że z dala od domu, to jeszcze bez najbliższych członków rodziny. Choć w miejscach zbiorowego zakwaterowania, często trudno jest mówić o świątecznej atmosferze, jednak postarano się, aby rodziny przebywające w Polańczyku choć trochę poczuły się jak w domu.

„To było wzruszające pożegnanie”

Przez ostatni czas, Ośrodek w Polańczyku był dla ukraińskich rodzin tymczasowym, bezpiecznym azylem. Policjanci z Wydziału Komunikacji Społecznej z Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie zadbali o odpowiednie warunki pobytu w naszym kraju i nawiązali kontakt ze Stowarzyszeniem „Pod Skrzydłem Anioła”. Stowarzyszenie wzięło uchodźców pod swoją opiekę i zapewniło rodzinom z Ukrainy nowy dom. Wczoraj, po ponad dwóch miesiącach, pierwsza grupa uchodźców opuściła Polańczyk i udała się do Małopolski. Było to bardzo wzruszające spotkanie, zarówno dla policjantów, jak i żegnających się rodzin.