W Lesku na skrzyżowaniu ulicy Piłsudskiego z ulicą Stawową znajduje się kapliczka z 1884 roku. Niestety, ze względu na usytuowanie tego obiektu przeprowadzenie prac konserwatorskich jest trudne do zrealizowania.

Zabytkowa kapliczka w Lesku

Kapliczkę usytuowaną przy drodze krajowej nr 84 w kierunku Sanoka wybudowano w drugiej połowie XIX wieku przez uczestnika Powstania Styczniowego Jana Bieleckiego, rządcę folwarków Edmunda hr. z Siecina Krasickiego. Nad drzwiami obiektu znajduje się trójkątny fronton z 1884 roku z trzema wnękami pod spodem. Po bokach, w narożnikach mieszczą się dwa pilastry wpuszczone w ścianę, u góry przechodzące w ozdobne wieżyczki. Dach kapliczki jest dwuspadowy, kryty blachą, a nad frontonem jest żelazny krzyż. Budowla otoczona jest niskim, ozdobnym płotem, który ze względu na brak konserwacji jest w bardzo złym stanie. Warto podkreślić, że ta budowla jest ważnym elementem krajobrazu historycznego, który ma bardzo duże znaczenie dla lokalnej społeczności. Przetrwał jako ważny element tożsamości miejsca. Znajduje się on w grupie cennych i rzadkich zabytkowych kaplic dworskich z regionu Podkarpacia.

Niefortunne usytuowanie obiektu

W obecnych czasach okazuje się, że umiejscowione kapliczki jest dość niefortunne. Kiedy ją budowano nikt nie przypuszczał, że znajdzie się tak blisko drogi krajowej nr 84, która – jak informowała Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad – ma zostać rozbudowana na odcinku z Leska do Zagórza. Mówiono wówczas o 10 metrowym przesunięciu budowli z zachowaniem warunków technicznych bez rozbiórki.

Priorytetem odnowa kapliczki

Bardzo ważna jest również kwestia samej modernizacji tego historycznego obiektu. Niestety, kapliczka usytuowana jest na dwóch działkach mających różnych właścicieli, co w żaden sposób nie sprzyja szybkiemu zakończeniu procedury wpisania do Rejestru Zabytków. Jak informuje Urząd Miasta w Lesku, jest to istotna kwestia, ponieważ do czasu jej rozwiązania nie można podjąć żadnych czynności konserwatorskich.

Czas działa na niekorzyść kapliczki. Mimo, że nie jesteśmy właścicielem, ani gruntu, ani samego budynku, to jednak sytuacja na bieżąco monitorujemy

– informuje leski magistrat.

Z uwagi na powagę sytuacji i podjęcie jak najszybszego przeprowadzenia prac, Adam Snarski, burmistrz Leska spotkał się z przedstawicielami Podkarpackiej Fundacji Ochrony Zabytków „Opoka”. Najistotniejszą kwestią, jaką poruszono w czasie rozmowy było znalezienie możliwości ewentualnego przesunięcia obiektu, a następnie podjęcie dalszych działań związanych z jego zabezpieczeniem i renowacją.

Nie jest to proste, ale jednocześnie, nie jest też niemożliwe – sprawa jest dogłębnie analizowana pod każdym aspektem

– dodaje burmistrz.

Zdjęcie główne: Janusz Kipa