Nie milkną kontrowersje dotyczące tematu alarmów dźwiękowych, które mają rozbrzmieć jutro rano w całej Polsce. Dzisiaj w godzinach porannych Bartosz Romowicz, burmistrz Ustrzyk Dolnych apelował do wszystkich instytucji publicznych z terenu powiatu bieszczadzkiego o nie uruchamianie syren. By mieć pewność, że ktoś nie włączy jej zdalnie, włodarz miasta wyłączył zasilanie.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji podjęło decyzję o uruchomieniu w całej Polsce syren alarmowych w celu upamiętnienia ofiar katastrofy smoleńskiej. Jak zaznaczył resort, mieszkańcy nie powinni podejmować żadnych czynności. Ponadto, dodali, że do osób posiadających ukraińskie karty SIM logujących się do polskich sieci komórkowych przesłany będzie Alert RCB.

„Wyłączyłem zasilanie naszej syreny, gdyby ktoś bez zgody chciał ją uruchomić”

Pomysł uruchomienia syren od samego początku spotkał się z liczną krytyką samorządowców, którzy wspólnie zauważali, że tego typu sygnał byłby traumatyczny dla obywateli Ukrainy przebywających na terenie Polski. Swoją niechęć co do tego działania wyraził Bartosz Romowicz, burmistrz Ustrzyk Dolnych nazywając to postępowanie skrajnie nieodpowiedzialnym. Włodarz tej przygranicznej gminy, wyznał także swoją obawę, że uruchomienie alarmu może odbyć się w sposób zdalny, bez zgody i wiedzy.

Wyłączyłem zasilanie naszej syreny w Urzędzie Miejskim w Ustrzykach Dolnych, gdyby komuś przyszła chęć zdalnie ją uruchomić, bez naszej zgody

– napisał na Twitterze burmistrz.

Bartosz Romowicz doprecyzował, że alarm powinien się włączyć jutro o godzinie 8:41 i trwać przez 3 minuty. Właśnie na ten czas zasilanie syreny będzie wyłączone, by po chwili wrócić z powrotem do użytku.