Bieszczadzka Kolejka Leśna rozpoczęła tegoroczny sezon z opóźnieniem spowodowanym pandemią koronawirusa. Mimo że wąskotorowa ciuchcia wyjechała na trasę dopiero po długim, majowym weekendzie nie wpłynęło to na mniejszą ilość turystów, a wręcz przeciwnie. „Był to bardzo dobry sezon” – podsumowuje Mariusz Wermiński, prezes fundacji zarządzającej kolejką.

CZYTAJ TAKŻE: Deskal Arkadiusza Andrejkowa zostanie pokazany podczas wystaw w Dubaju

Rekordowa liczba przewiezionych pasażerów

W okresie wakacyjnym Bieszczadzka Kolejka Leśna wyjeżdżała na trasę nawet do dziesięciu razy dziennie i kursowała z Majdanu, niedaleko Cisnej do Dołżycy oraz z Majdanu do Balnicy. Na przestrzeni ostatnich miesięcy skorzystało z niej wiele grup zorganizowanych. Nie były to tylko wycieczki szkolne ale również wyjazdy turystyczne organizowane przez biura podróży. Łącznie z tej atrakcji w 2021 roku skorzystało około 168 tysięcy osób.

Aktualnie BKL zakończyła sezon, a od początku listopada prowadzone są naprawy taboru oraz remont torowisk. Mariusz Wermiński zapowiada, że wąskotorówka może wznowić kursowanie w okresie ferii zimowych.

Bieszczadzka Ciuchcia, czyli kolejka z historią

Budowę kolejki wąskotorowej rozpoczęto pod koniec XIX wieku. Miała ona na celu uprościć eksploatację bieszczadzkich lasów. Niestety podczas II wojny światowej torowiska zostały kompletnie zrujnowane.

W latach 50. przy okazji budowy Zakładów Drewna w Rzepedzi wybudowano tory na odcinku z Rzepedzi przez Smolnik, Wolę Michową, Balnicę, Cisną, Przysłup i Wetlinę do Moczarnego. Kolejka służyła nie tylko do przewozu drewna, ale również jako transport turystyczny. Na początku lat 90. ubiegłego wieku linię wyłączono z eksploatacji, szyny zardzewiały a tory zarosły.

W 1994 roku założono Fundację Bieszczadzkiej Kolejki , która doprowadziła do ponownego uruchomienia kolejki.

« z 2 »

Źródło: PAP

Autor: Kamil Mielnikiewicz, Saga